Reklama

ASF: jest źle, ale nie beznadziejnie

430 nowych przypadków ASF u dzików od początku roku, wirus trafił właśnie do Wietnamu i odciął nam eksport mięsa na Kubę. Wirus rozwija się jednak coraz wolniej.

Aktualizacja: 27.02.2019 16:20 Publikacja: 27.02.2019 15:11

ASF: jest źle, ale nie beznadziejnie

Foto: Bloomberg

ASF zablokował nam właśnie eksport mięsa wieprzowego i wołowego na Kubę. Tragedii jednak nie ma, bo... w ogóle nie eksportujemy tam wieprzowiny. – Główny Inspektorat Weterynarii niezwłocznie podejmie kroki w celu zniesienia wyżej wymienionych ograniczeń – deklaruje mimo wszystko urząd.

Bywa więc zabawnie, a jednak ASF jest narastającym problemem na świecie, pokonuje granice kolejnych krajów. Długo też nie zniknie z Polski, gdzie w ciągu pierwszych dwóch miesięcy zarejestrowano około 420 przypadków ASF u dzików. Kulminacja dopiero przed nami – w wakacje. W Belgii – od września ASF znaleziono już u 520 dzików, a dwie osoby aresztowano. W Chinach potwierdzono właśnie 123 ognisko ASF w Chinach, w hodowli liczącej 23 tys. świń. Wirus dotarł właśnie z Chin do Wietnamu – tu winni są turyści i szmuglowanie zwierząt. A co jest za naszą wschodnią granicą - w zasadzie nie wiadomo, bo Białoruś niczego nie raportuje z zasady, a Ukraina ma inne problemy, ASF jest też na terenie już całej Rosji.

- Te 420 przypadków ASF u dzików w Polsce to jednak o jedną trzecią mniej niż w roku 2018 – zauważa prof. Zygmunt Pejsak z Uniwersyteckiego Centrum Weterynaryjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie oraz ekspert Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt (O.I.E.). Jego zdaniem, szczególnie ważne jest, że dynamika szerzenia się choroby nie wzrosła, a tego można było się spodziewać. – Fakt, że tak się nie stało wskazuje, że chyba powoli zaczynamy panować nad epidemią ASF – mówi prof. Pejsak.

Tak więc, nie jest bardzo dobrze, bo ASF wciąż jest, ale nie jest też bardzo źle, bo wirus utrzymuje się wciąż w tych samych regionach, gdzie był rok temu, w zasadzie nie przeniósł się do nowych województw. ASF szerzy się dziś na północy kraju – w województwie warmińsko-mazurskim, ale zdaniem eksperta - wszystko mieści się w granicach znanych zjawisk epidemiologicznych.

Za rozprzestrzenianie się wirusa na dalsze odległości odpowiada człowiek, nie dzik. Brak nowych zachorowań u dzików i u świń oznacza więc, że ludzie nie przenieśli wirusa w nowe miejsca. – ASF to choroba sezonowa, zatem obiektywnie ocenić sytuację epidemiologiczną i naszą skuteczność działania będziemy mogli dopiero w lecie – tłumaczy Pejsak. Jeśli drastycznie nie zwiększy się liczba przypadków ASF u dzików, a wirus nie trafi znowu do świń, będzie można powiedzieć, że sytuacja jest pod kontrolą. Nie ma co do tego jednak żadnej pewności.

Reklama
Reklama

Polowanie na dziki – konieczne, ale...

Zdaniem eksperta, polowanie na dziki, zwane elegancko kontrolowaniem populacji, jest konieczne, ponieważ kiedyś ich przyrost sięgał 60-70- proc. populacji na rok – a teraz 200-250 proc. Liczba dzików w Polsce mogłaby się więc podwoić w ciągu jednego roku. Winne są zmiany klimatu, lekkie zimy i rosnące obszary uprawy kukurydzy, które dostarczają dzikom pożywienia i są doskonałym schronieniem.

Wybicie dzików jest dziś hasłem popularnym wśród rolników, którzy widzą w nich albo zwierzęta roznoszące ASF, albo szkodniki niszczące ich uprawy na polach. Nawet na ostatniej komisji sejmowej poświęconej ASF zgłosił się pewien rolnik i stwierdził: - Zawalczmy o to, by ostatni dzik w lasach padł. Ja nie mam nic przeciwko przyrodzie, jestem miłośnikiem! – na co sala zareagowała jednak falą śmiechu, który połączył obecnych na spotkaniu myśliwych i ekologów.

Jednak prof. Pejsak podkreśla, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę, ani w ogóle nie jest potrzebne. Najważniejszy jest pas na granicy stref ochronnych, objętych ASF, by odgraniczyć go obszarem bez dzików od regionów wolnych od wirusa. - Musimy zdecydowanie ograniczać populację dzików przede wszystkim wokół epicentrum choroby, w pasie 50 – 100 km od czoła pomoru – mówi prof. Pejsak

Na wschodzie bez kontroli

Wirus w Europie występuje w Polsce, na Węgrzech i Łotwie, w Bułgarii, Mołdowie,, Rumunii, Białorusi, na Ukrainie, ostatnio trafił do Belgii. Na wschód od polskiej granicy ASF notuje jednak wiele sukcesów. Według Organizacji Zdrowia Zwierząt, w pierwszej połowie lutego wykryto 424 nowe ogniska choroby, które dołączyły do 1235 trwających już ognisk. Większość strat z tego powodu przypadło na Azję - z 94 proc. z sześciu tysięcy zwierząt padło w Azji - 4 776 sztuk w Chinach, 896 zwierząt w Mongolii. W Europie padło w tym czasie 196 zwierząt, to duża zmiana, w tym okresie przed rokiem z powodu ASF padło tysiąc zwierząt. W Afryce – Zimbabwe zgłosiło ponad 150 strat.

Jak donosił portal PigProgress, z powodu ASF z Ukrainy zniknęły co najmniej dwie rasy świń, a kraj ten notuje średnio 150 wybuchów ASF rocznie, populacja świń od wybuchu ASF spadła już o dwa mln sztuk. W pierwszym półroczu 2018 r. Ukraina wyprodukowała 130 tys. ton mięsa wieprzowego, o 3 proc. mniej niż rok wcześniej. - Sytuacja na Ukrainie jest chyba niekontrolowana, za to na Białorusi doprowadzono do ograniczenia populacji dzików i zamknięto ogromną liczbę mniejszych chlewni – mówi Pejsak. - Ich system polityczny powoduje, ze można bez dyskusji wydać rozkaz, by wojsko i policja strzelała do dzików i zamykać chlewnie bez konsekwencji - zauważa.

Prof. Pejsak dodaje, że w Rosji nie ma tak dużej populacji dzików jak w Polsce, a Rosjanie dodatkowo mocno ograniczyli produkcję zwierząt w chlewniach drobnotowarowych, które tradycyjnie są najsłabiej zabezpieczone. ASF dynamicznie rozwija się natomiast w Belgii, przy małej populacji dzików mają tam już ponad 500 przypadków ASF. W lutym liczba przypadków ASF była tam większa niż w Polsce. Wirus nie przeniósł się jednak do hodowli świń.

Reklama
Reklama

ASF trafił do Chin w sierpniu ub. roku, od tego czasu rozwija się intensywnie i to mimo tego, że bez udziału dzików, których tam jest bardzo mało. Za rozwój epidemii odpowiadają ludzie. Przedostał się już do Mongolii, a w lutym pierwsze ogniska ASF zgłoszono w Wietnamie.

Rolnictwo
Putin sprowadził staroobrzędowców z Brazylii do Rosji. Zostali doprowadzeni do ruiny
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rolnictwo
Chcieli postawić blok mieszkalny obok gospodarstwa. Przełomowa decyzja ws. rolnika
Rolnictwo
Ukraina apeluje do Zachodu o sankcje na afrykański kraj. Ważny powód
Materiał Promocyjny
TSW 2026: barometr technologii i rynku dla sadownictwa oraz warzywnictwa
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama