Reklama

Jędrzej Bielecki: Erdogan, czyli polska broń na Bidena i Merkel

Zacieśniając współpracę z Ankarą, Warszawa chce zyskać margines manewru wobec bojkotującego ją Waszyngtonu i forsującego Nord Stream 2 Berlina.
Minister spraw zagranicznych RP Zbigniew Rau podczas spotkania z szefem dyplomacji Turcji Mevlutem C

Minister spraw zagranicznych RP Zbigniew Rau podczas spotkania z szefem dyplomacji Turcji Mevlutem Covusoglu w ramach Antalya Diplomacy Forum w Antalyi

Foto: PAP/Radek Pietruszka

To już jest prawdziwa kampania dyplomatyczna. Trzy tygodnie po Andrzeju Dudzie do Turcji poleciał w ostatni weekend szef MSZ Zbigniew Rau. Polska od lat stawiała na amerykańskie uzbrojenie. Teraz jednak, bez przetargu i jako pierwszy kraj tak w NATO, jak i UE, kupiła 24 drony wytwarzane przez zakłady zięcia prezydenta Recepa Erdogana Selcuka Bayraktara. Mowa o kluczowej na dzisiejszym polu walki broni.

Od upadku komunizmu polska polityka zagraniczna poruszała się na osi Waszyngton–Berlin. Pierwsza z tych stolic dała nam przepustkę do sojuszu atlantyckiego, druga do Unii. Ale bojkot ze strony administracji Joe Bidena posądzonych o łamanie reguł demokracji polskich władz oraz forsowanie przez Angelę Merkel Nord Stream 2 mimo coraz bardziej agresywnej polityki Rosji uświadomiły Polsce, że potrzebuje większego marginesu manewru w relacjach z Ameryką i Niemcami poprzez pokazanie, że mamy jakąś alternatywę.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama