Nie chce umrzeć temat fotoradarów. Pewnie dlatego, że dotyka większość z nas, a szczególnie zaś "rozpieszczane" przez rząd tzw. lemingi, które wbrew instynktowi stadnemu tym razem powiedziały rządowi "nie". Co to znaczy dla PO. Według Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji im. Stefana Batorego, niewiele. Co więcej, bierze on w rozmowie z Konradem Piaseckim z RMF rządzących w obronę.

Piasecki: Fotoradary mogą być "Stalingradem Platformy"?

Smolar: Mnie się wydaje, że coś jest gorszącego w całej kampanii i w histerii, która została przeciwko rządkowi rozpętana. To, że tam względy fiskalne mogą odgrywać rolę, zwłaszcza na poziomie samorządów, nie ulega - dla mnie - wątpliwości. Natomiast (...) słyszę ludzi, którzy mówią, rozdzierają szaty rejtanowskie, nie mówią nic o ilościach ofiar.

Ale wszyscy też pamiętamy Donalda Tuska, który grzmiał na fotoradary.

Wie pan człowiek nie jest konsekwentny. To można mu wypomnieć, można zadrwić sobie, ale człowiek ma prawo do zmiany opinii.

To nie hipokryzja będzie jednak według Smolara przyczyną upadku PO.

To nie jest tak, że lemingi poczują się jak świnki skarbonki do wyciągania z nich pieniędzy i się odwrócą od Platformy?

Moim zdaniem, jeżeli się odwrócą to z innych powodów: z powodu małej aktywności rządu, małej widoczności rządu i pewnej pasywności rządu. Z tego powodu, a nie z powodu fotoradarów