To wiadomość z cyklu: "takie rzeczy tylko w Rosji". Jak wiadomo, Rosjanie to bardzo kulturalny naród, z którego wyszło wielu wybitnych pisarzy i filozofów. Jak również wiadomo, filozofia to poważna sprawa. A po tym, co zdarzyło się w Rostowie nad Donem, można by rzec nawet: śmiertelnie poważna. Absolutnie surrealistyczną, żywcem wyjętą z Mrożka historię z Rostowa opowiada Associated Press:

Reklama
Reklama

Sprzeczka na temat filozofa Immanuela Kanta, autora "Krytyki czystego rozumu", przerodziła się w czystą burdę, kiedy jeden z debatujących postrzelił drugiego.

Rzeczniczka policji w Rostowie nad Donem, Wiktoria Safarowa, przekazała, że dwaj dwudziestoparoletni mężczyźni dyskutowali o Kancie w kolejce po piwo w małym osiedlowym sklepie w niedzielę. Dyskusja przerodziła się w walkę na pięści, po czym jeden jej uczestnik wyjął mały pistolet i oddał kilka strzałów.

Ofiara trafiła do szpitala z niezagrażającymi życiu ranami.

- czytamy w raporcie AP. Fantastyczne jest ostatnie zdanie depeszy:

Nie jest jasne, który koncept Kanta był przyczyną przemocy.

Aż strach pomyśleć, do czego by doszło, gdyby przedmiotem sporu był nie imperatyw kategoryczny filozofa z Królewca, ale koncepcja "Ubermenscha" Nietzschego lub, co gorsza, materializm historyczny Karola Marksa.

PS Czegoś takiego nie wymyśliliby nawet członkowie Monty Pythona. Choć byli blisko: