Jarosław Kaczyński stworzył Zbigniewa Ziobrę. Dał mu największą władzę w państwie i pozwolił łączyć wiele funkcji, co stało w sprzeczności z demokratycznymi standardami. Ziobro jest nie tylko posłem PiS i szefem partii Solidarna Polska, ale też prokuratorem generalnym, z prawem wglądu w akta wszytskich spraw, i ministrem sprawiedliwości. Nikt dotąd nie skupiał tak dużej władzy. Oczekiwanie, że Ziobro będzie chciał na tym poprzestać i uda się zaspokoić jego ambicje funkcjami rządowymi i posadami dla bliskich w spółkach Skarbu Państwa, było ze strony prezesa PiS naiwnością.

Ambicje polityczne Ziobry są bezgraniczne, sięgają najwyższych stanowisk w państwie i przywództwa na prawicy. Jednak Ziobro nigdy nie był pupilem Kaczyńskiego. Gra we własną grę, a Mateusz Morawiecki wskoczył mu niespodziewanie do kolejki w walce o schedę po prezesie. Spór między SP a PiS nie dotyczy bezpośrednio ustawy o ochronie zwierząt ani nawet ustawy covidowej, ale roli, w jakiej widzi się w przyszłości Ziobro – na którą nie ma zgody Kaczyńskiego. Czym to się skończy?

Solidarna Polska nie poprze ustawy o bezkarności w żadnym kształcie, bo w mniemaniu Ziobry otoczenie premiera mogłoby być całkowicie bezkarne. Prezes nie zgodzi się na dymisję Mateusza Morawieckiego, o czym marzy minister sprawiedliwości. SP nie podporządkuje się PiS, gdyż boi się marginalizacji. Pole do dyskusji zawęża się.

Przyśpieszone wybory to wariant, który Kaczyński już przetestował negatywnie w koalicji z LPR i Samoobroną. Dlatego prawdopodobna jest dymisja Ziobry, usunięcie Solidarnej Polski z rządu, a ich środowiska ze spółek państwowych, i... powrót do negocjacji z Ziobrą.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” władze SP zastrzegają, że liczą na rozsądek prezesa, który weźmie górę nad destrukcyjnymi emocjami. Chcą negocjować. Biorą też jednak pod uwagę wariant atomowy. – Wcześniejsze wybory to wykrwawianie się Zjednoczonej Prawicy i prawdopodobne rządy PO z Lewicą i Hołownią. To PiS jest odpowiedzialny za ten konflikt, nie SP, która stoi na straży wartości chrześcijańskich, sprzeciwiając się ideologii gender i broniąc polskiej rodziny przed LGBT. Nie możemy zgodzić się na ustawę o bezkarności, bo nikt nie może być ponad prawem, nawet osoby najważniejsze w państwie – mówi nam jeden z liderów SP. Ludzie Ziobry uważają, że są obecnie o wiele silniejsi niż wcześniej, gdy byli w sporze z PiS. – Mamy mocne struktury, ideowych i rozpoznawalnych liderów lokalnych, którzy mogliby być liderami list wyborczych SP. Finansowo również jesteśmy w dobrej kondycji. Otworzymy się na wielu członków PiS zawiedzionych bezideowością partii Kaczyńskiego, których nie przyjmowaliśmy z lojalności wobec naszego koalicjanta. Wcześniejsze wybory to zwolnienie SP z wszelkiej lojalności wobec PiS – zapowiada stronnik ministra sprawiedliwości.

Padają też mocne zapowiedzi: – Wypłyną mniej znane lub nieznane fakty, które nie pomogą PiS w kampanii – mówi „Rz” przedstawiciel SP, spodziewając się „bezwzględnego prania brudów, jeśli dojdzie do wcześniejszych wyborów”. Ziobryści zapowiadają m.in., że nie zgodzą się na „uczłowieczanie zwierzątek” i „ekoterroryzm wobec właścicieli zwierząt na wsi”, będą zabiegać o większą ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci i doprowadzą do wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Zbigniew Ziobro chce pokoju, ale już teraz gotuje się na wojnę z Jarosławem Kaczyńskim. Czy kryzys w rządzie uda się zażegnać? Piłka jest po stronie prezesa PiS. Ale nawet jeśli koalicjanci znajdą wspólny język, to zaufania do siebie już nigdy nie odbudują. Coś pękło, coś się skończyło.