Analiza: spot Andrzeja Dudy przed świętami

Spot Andrzeja Dudy pokazuje, że wciąż szuka on na siebie pomysłu. Widać już jednak, że w kandydacie PiS na prezydenta tkwi potencjał, który mógłby odmienić wizerunek partii

Aktualizacja: 20.12.2014 07:16 Publikacja: 19.12.2014 22:11

Analiza: spot Andrzeja Dudy przed świętami

Po marszu, który PiS zorganizował w rocznicę stanu wojennego, zaczął siąpić deszcz i wszyscy prominenci szybko się rozeszli. Ale pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego wciąż sporo było ludzi, którzy zjechali z całej Polski. Dla wielu taka impreza to niepowtarzalna okazja, by zobaczyć polityków, którym na co dzień kibicują, oglądając w telewizji.

Andrzej Duda w lot pojął, że to dobra okazja, by zaprezentować się w najtwardszym elektoracie. Przez kilkadziesiąt minut cierpliwie i z uśmiechem pozował do zdjęć, ściskał dłonie i zapewniał, że zrobi wszystko, by w maju wygrać z Bronisławem Komorowskim. Jedna ze zwolenniczek prawicy nie była jednak zadowolona.

- Dlaczego pan dziś nie przemawiał? Ludzie nie wiedzą, że pan kandyduje. Jak wy chcecie wygrać, jak pan się w ogóle nie promuje? - krzyczała na Dudę.

- Spokojnie. Będzie czas, żeby się dowiedzieli - bronił się europoseł PiS. Nie widać było, by zraził się taką reakcją podczas pierwszego po ogłoszeniu startu poważnego testu.

Bo Duda ma cechę, która dotąd dawała przewagę rywalom PiS z PO. Tak jak Donald Tusk dobrze wypada w bezpośrednich kontaktach z ludźmi. Równie dobrze radzi sobie z rozgoryczonym wyborcą, jak i podchodząc z życzeniami do stolika dziennikarskiego w Sejmie.

Naturalny talent pozwolił mu też, dobrze wypaść w spocie, w którym składa Polakom życzenia przedświąteczne. Pod względem technicznym, to powrót do realizacyjnych standardów, od których odbiegało wiele ostatnich reklamówek największej siły opozycyjnej.

PiS chce, by informacja o tym na kogo stawia, dotarła do jak największej liczby wyborców. Ale ci wciąż niewiele o nim wiedzą. Duda nadal nie opowiedział swojej historii, tak jak zrobił to Donald Tusk w kampanii w 2005 r. Po wyemitowanym w wakacje spocie biograficznym nastąpił skok jego notowań, który z kandydata z kilkuprocentowym poparciem, uczynił go jednym z faworytów prezydenckiego wyścigu.

Duda wciąż nie wie jaki ma być w tej kampanii, ale jego umiejętności komunikacyjne mogą sprawić, że będzie w stanie wykorzystywać manewry, które pomagały wcześniej Tuskowi. Jego pierwszy prekampanijny spot jedynie zarysowuje rewolucję wizerunkową, która może dokonać się w postrzeganiu PiS, jeśli patia zdecyduje się budować przekaz na nowej dla wielu wyborców twarzy.

W spocie nie ma mowy o wyborczych fałszerstwach, ale odniesienie do Lecha Kaczyńskiego i jego słów o tym, by "kraj szedł drogą demokracji". Duda nie mówi o "siedmiu latach nieudolnych rządów", ale o tym, że "ostatnie lata to był dla wielu trudny czas". "Niech ten nowy rok 2015 przyniesie Polsce dobrą zmianę" - konkluduje, ale tylko jednym zdaniem opisuje swoje plany: "Chciałbym, aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo".

Duda nie atakuje bezpośrednio swojego rywala, ale ustawia go w trudnej sytuacji. Teraz świąteczne przesłanie prezydenta będzie porównywane. Może on bronić dorobku rządów PO-PSL lub spróbować powalczyć o tych, którzy nie są do końca zadowoleni.

Obaj kandydaci raczej mogą być pewni głosów twardych elektoratów. Ale wciąż może stoczyć się walka o niezdecydowanych. Tego w ostatnich latach w kampaniach brakowało.

Publicystyka
Maciej Strzembosz: Kto wygrał, kto przegrał wybory samorządowe
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Publicystyka
Michał Szułdrzyński: Jarosław Kaczyński izraelskiego ambasadora wyrzuca, czyli jak z rowerami na Placu Czerwonym
Publicystyka
Nizinkiewicz: Tusk przepowiada straszną przyszłość. Niestety, może mieć rację
Publicystyka
Flieger: Historia to nie prowokacja
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Publicystyka
Kubin: Europejski Zielony Ład, czyli triumf idei nad politycznymi realiami