Są takie chwile w życiu narodów i wspólnot,
kiedy zamiera polityka, zamiera życie publiczne, zostaje tylko cisza. Bo tylko
w niej naprawdę może wybrzmieć żal i smutek.
Mam świadomość, że świętej pamięci
papież Franciszek dla wielu Polaków nie był idolem, także w kręgach kościelnych.
Wyrzucano mu wiele rzekomych słabości; a to, że jako duchowny z Ameryki Łacińskiej
nie rozumiał Europy, nie wyznawał się w realiach geopolityki, nie pojmował sensu
lokalnych rachunków krzywd, w końcu – zwłaszcza na tle św. Jana Pawła II – nie
był ulepiony z tej co my wrażliwości.