Tajwan ma nowego prezydenta. Jak wygląda sytuacja polityczna na wyspie?

Swoją kadencję rozpoczyna 20 maja na Tajwanie wybrany w styczniowych wyborach William Lai (Lai Ching-te), kandydat Demokratycznej Partii Postępu (DPP). Z fotela prezydenckiego ustępuje Tsai Ing-wen, która w końcówce swojej drugiej kadencji, po przegranych wyborach samorządowych w 2022 roku, ustąpiła ze stanowiska szefowej partii.

Publikacja: 20.05.2024 15:46

Zaprzysiężenie prezydenta Lai Ching-te

Zaprzysiężenie prezydenta Lai Ching-te

Foto: AFP

Korespondencja z Tajpej

Na dziś sytuacja jest następująca. W wyborach parlamentarnych i prezydenckich 13 stycznia 2024 roku DPP utrzymała kontrolę nad pałacem prezydenckim. Lai zdobył 40,05 proc. głosów, a kontrkandydaci z Partii Narodowej (KMT, Kuomintang) oraz z Partii Ludowej (TPP) uzyskali 33,49 i 26,46 proc. głosów. Tajwański system wyborczy nie przewiduje prezydenckiej dogrywki w przypadku uzyskania mniej niż 50 proc. głosów przez zwycięzcę.

Ale inaczej jest z parlamentem. Tegoroczne preferencje Tajwańczyków sprawiły, że żadna z trzech partii nie uzyskała większości wynoszącej 57 ze 113 mandatów. DPP utraciła 10 z 61 miejsc, a liczba reprezentantów KMT zwiększyła się z 38 do 52. TPP zwiększyło swoją obecność z pięciu do ośmiu przedstawicieli. Oczywistym następstwem stał się sojusz dwóch pozostałych sił. W tej chwili trwa zażarta walka w ramach budowy nowego układ sił na politycznej scenie Tajwanu.

Czytaj więcej

Tajwan ma nowego prezydenta. Chinom się on nie podoba

Tajwańska wersja „szukamy podstawy prawnej”, czyli parlament chce zwiększyć swoją władzę

Aktualnie rząd jest kontrolowany przez DPP. Sądy są niezależne, choć takie stwierdzenie można, podobnie jak działo się to w Polsce, kontestować na rozmaite sposoby. Izba Ustawodawcza jest w tej chwili kontrolowana przez sojusz KMT oraz Partii Ludowej. Nagle dla DPP skończył się złoty okres, w którym Izba wykonywała polecenia rządu. Przeciwnicy takiego stanu głoszą, że Izba przestała pełnić swoją funkcję nadzorczą w procesie demokratycznym.

Sojusz partii opozycyjnych przygotował projekt „Ustawy nr 5 o reformie Izby Ustawodawczej”, która ma rozszerzyć kompetencje izby, a więc doprowadzić do bardziej „sprawiedliwego” podziału dostępu do władzy między dwie strony barykady. Ze strony DPP padają zarzuty, że ustawa jest procedowana z naruszeniem prawa, choćby poprzez pominięcie należytej liczby czytań. Niemniej, z uwagi na to że to koalicja KMT i TPP ma większość bezwzględną (powyżej 50 proc.), dla DPP nie istnieją legalne drogi do powstrzymania procesu utraty dominacji politycznej. Interesy rządzącej niepodzielnie DPP są trwale naruszone.

17 maja jeden z członków Izby Ustawodawczej, Kuo Kuo-wen, porwał projekt ustawy rozszerzającej kompetencje Izby i niczym gracz rugby przedarł się przez tłum kolegów i opuścił salę obrad. Brak oryginału powstrzymał proces głosowania nad treścią dokumentu. W czasie gwałtownych przepychanek, które nastąpiły potem, tajwańscy reprezentanci narodu celebrowali ugruntowany element lokalnego folkloru − tym razem jednak w ruch poszły nie krzesła, a jedynie jeden fotel.

Fraza „sprawa chińska” jest w perfidny sposób wieloznaczna, co jest wynikiem bardzo poważnych procesów tożsamościowych, demograficznych i politycznych na Tajwanie

Piątkowe widowisko jest incydentem w bezpardonowej walce politycznej między stronami, które od lat są uwikłane w spory na o wiele wyższym poziomie niż po prostu dominowanie na scenie politycznej.

Jest pięć głównych zmian zwiększających kompetencje Izby Ustawodawczej. Pierwsza to zobligowanie prezydenta do składania do IU corocznie (do końca stycznia) raportu, dotyczącego bezpieczeństwa państwa. Z uwagi na inaugurację kadencji prezydenta 20 maja, raport musiałby być złożony do 20 czerwca.

Druga zmiana to nadanie IU uprawnień do prowadzenia śledztw, w tym przesłuchań. Ustawa da prawo do przeglądu projektów ustaw lub spraw o istotnym znaczeniu. Izba zyskałaby prawo żądania od urzędników instytucji państwowych dostarczania dokumentów i zeznań w ekspresowym terminie pięciu dni, pod rygorem kary w przeliczeniu ok. 28 tys. zł lub do roku więzienia.

Trzecią wprowadzaną nowością jest wprowadzenie pominięcia debaty przy procedowaniu ustaw. Mogłyby być one po prostu poddawane pod głosowanie, w którym na tę chwilę przewagę ma koalicja opozycyjna. Ostatnia istotna zmiana to nowy tryb wyboru marszałka i wicemarszałka Izby mieliby być wybierani w głosowaniu imienny.

Nietrudno dostrzec, że ustawa zabetonowałaby całkowitą kontrolę nad Izbą Ustawodawczą w rękach koalicji opozycyjnej. To dlatego piątkowa awantura miała tak dramatyczny przebieg.

Tajwan: Walka o rząd dusz między DPP a KMT

Fraza „sprawa chińska” jest w perfidny sposób wieloznaczna, co jest wynikiem bardzo poważnych procesów tożsamościowych, demograficznych i politycznych na Tajwanie. Procesy te nie są rozumiane na Zachodzie i nie są tematem wystarczająco pogłębionej dyskusji. Przez ostatnie cztery lata przemieszczam się intensywnie po całym Tajwanie w ramach projektu etnograficznego. Robiąc fotografie portretowe tajwańskich aborygenów Mam uszy i oczy szeroko otwarte zmiany obyczajowości, postawy związane z katastrofą demograficzną na Tajwanie. Mam też wgląd w opinie drugiej strony społecznej hierarchii. W styczniu przeprowadziłem pogłębiony wywiad z jedną z głównych postaci odpowiadających za ideologię DPP, Vincentem Chao, dyrektorem relacji międzynarodowych DPP.

Czytaj więcej

Piotr Plebaniak: Wszystko płynie. Czy nadchodzi koniec tajwańskiej supremacji w produkcji półprzewodników?

Pierwszym obliczem „sprawy chińskiej” jest szermierka narracyjna, realizowana przez dwóch głównych oponentów. KMT to partia narodowa, a więc partia nacjonalistyczna, której tożsamość definiowana jest jako chińska w tym sensie, że „narodem”, a więc i etnosem na Tajwanie dominującym, są, bądź powinni być, Chińczycy Han. Po zapoznaniu się z opiniami kilku polityków KMT szczebla średniego mam wrażenie, że wizja ta ulega właśnie rozmyciu. Nie jest to spostrzeżenie ani odkrywcze, ani zaskakujące. Wszak pokolenie ludzi, którzy przybyli na wyspę w latach 1945−1949, wymarło praktycznie w całości. Niemniej, wizja jakiegoś rodzaju politycznego zjednoczenia Tajwanu z Chinami, jest dla polityków i wyborców KMT bliższa, niż dla elektoratu DPP, który możliwie silnie lewaruje tożsamość tajwańską, a przy tym opiera się w pozyskiwaniu poparcia na tożsamości ludności Tajwanu, która pojawiła się na wyspie we wcześniejszych falach migracji z kontynentu. Migracje te to napływ ludności minnańskiej z przylegającej do Tajwanu prowincji Fujian.

Z czego nie zdajemy sobie sprawy na Tajwanie jest w aktualnie realizowany proces nie tyle pogłębiający de facto niezależność wyspy od władzy Komunistycznej Partii Chin rezydującej w Pekinie. Trwa proces rugowania chińskości na poziomie głębszym niż polityczny − na poziomie tożsamości cywilizacyjnej (tzw. projektu cywilizacyjnego).

To rugowanie chińskości to reforma podręczników szkolnych, przeprowadzona dekady temu, to działania DPP mające emancypować politycznie aborygenów (tu polecam podcast „Czemu Tajwan staje się bardziej aborygeński” z wypowiedzią dra Macieja Gacy). Ostatnim przykładem jest wracająca, ale i postępująca presja na usunięcie z przestrzeni publicznej symboli reżimu KMT. Na początku maja wznowiono gorącą debatę nad kwestią usunięcia 760 pomników Czang Kaj-szeka z miejsc publicznych. Ich część została już zdemontowana w ubiegłych latach. Dodam od siebie, że pomniki te, abstrahując od totalitarnego reżimu i terroru, jaki Czang zaprowadził w okresie od przybycia na Tajwan do lat 80. XX wieku, nadają Tajwanowi kolorytu i są „pamiątką po dawnej epoce” o niewielkim potencjale budzenia złych wspomnień. W świetle opinii przepytywanych przeze mnie ludzi w żadnym razie nie są odpowiednikiem pomników popeerelowskich. Te i podobne zabiegi socjoinżynieryjne prowadzą do osłabienia dominacji fali imigracji z lat 40. XX wieku.

Czytaj więcej

Dlaczego Chinom nie opłaca się inwazja na Tajwan

Przybycie na Tajwan Czang Kaj-Szeka w 1949 roku dla ludności lokalnej było aktem kolonizacji. I taka jest retoryka protestów, kampanii oddolnych i debat. Przybysze zainstalowali się ze swoimi strukturami władzy w Tajpej, położonym na samej północy mieście, które aktualnie jest stolicą Republiki Chińskiej na Tajwanie. Zastane struktury wcześniejszej i trwającej całe stulecia fali kolonizacji zostały zepchnięte w podległość w sposób dla poszkodowanych dotkliwy.

Tajwański „Paragraf 22”: Jak tajwańscy biznesmeni przyczynili się do budowy potęgi, która zagraża ich ojczyźnie

Cała sprawa oczywiście jest wielowymiarowa i wymaga znacznie dłuższej prezentacji. Poruszę ją w książce „Tajwan. Piękna wyspa w oku tajfunu”, która ma ukazać się w lipcu. Istotne dla zrozumienia rozgrywki na linii Republika Chińska-ChRL, jest to, że protesty Pekinu wobec procesów politycznych i społecznych na Tajwanie odnoszą się w dużym stopniu właśnie do procesu dehanizacji, rugowania chińskości. Z punktu widzenia dominujących na wyspie Chińczyków Han, a więc przede wszystkim struktur biznesowych i politycznych, wcześniej zintegrowanych z dyktaturą KMT, dominacja DPP oznacza powolną, acz nieuchronną degradację ich struktur władzy, w tym powiązań biznesowych. Stawia to biznesmenów związanych z KMT, a inwestujących gigantyczne kwoty w Chinach, w bardzo niekorzystnej wizerunkowo pozycji: by bronić swoich źródeł prosperity muszą opowiadać się za współpracą z Chinami.

Tak w największym skrócie wygląda aktualny stan gry o tron w wersji tajwańskiej. Pekin, może i z pewnością realizuje działania mogące pogłębić utratę społecznej harmonii i podziały sięgające − jak chyba udało mi się pokazać − znacznie głębiej niż różnice ustroju politycznego między ChRL a Tajwanem. To, jak powikłane są to sprawy niech pokaże przykład, który zawarłem w książce „Oni albo my!”, wydanej w ubiegłym miesiącu. Tajwan od lat 70. XX wieku wspinał się po drabinie gospodarczej ku procesom produkcyjnym o coraz wyższych marżach. Od montowni prostych produktów do stanu, w którym Tajwańska TSMC, największy na świecie producent półprzewodników, zapewnia wyspie 30 proc. jej wpływów z importu. Procesy niskomarżowe zostały wyimportowane z Tajwanu do Chin w procesie trwającym już kilka dekad. To wspomniane powyżej olbrzymie inwestycje w produkcję na terenie ChRL. Dzięki temu know-how i pieniądzom ChRL dokonało tak wielkiego skoku ekonomicznego w ciągu ostatnich trzech dekad. Inaczej mówiąc, i oczywiście upraszczając faktyczny, znacznie bardziej zagmatwany bieg rzeczy, tajwańscy biznesmeni − niczym w powieści „Paragraf 22” Hellera − sami przyczyniali się do budowania potęgi gospodarczej i militarnej, która zagraża ich ojczyźnie i ich wartościom.

Korespondencja z Tajpej

Na dziś sytuacja jest następująca. W wyborach parlamentarnych i prezydenckich 13 stycznia 2024 roku DPP utrzymała kontrolę nad pałacem prezydenckim. Lai zdobył 40,05 proc. głosów, a kontrkandydaci z Partii Narodowej (KMT, Kuomintang) oraz z Partii Ludowej (TPP) uzyskali 33,49 i 26,46 proc. głosów. Tajwański system wyborczy nie przewiduje prezydenckiej dogrywki w przypadku uzyskania mniej niż 50 proc. głosów przez zwycięzcę.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Wyborcza dezinformacja od kuchni. Węgierscy analitycy obnażają machinę Orbána
Publicystyka
Tomasz Krzyżak: Ofiary pedofilii czekają na ruch biskupów
Publicystyka
Estera Flieger: Donald Tusk czuje gniew. Śmierć żołnierza powinna postawić granicę polaryzacji
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Rosja grozi Polakom bronią atomową. Dlaczego nie Amerykanom, Brytyjczykom czy Francuzom?
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży