Karol Nawrocki, prezes IPN: Słów ambasadora Izraela o Polakach ratujących Żydów nic nie usprawiedliwia

Świat, w którym za przyjęcie Żydów do domu groziła kara śmierci, stworzyła Rzesza Niemiecka – suwerenne państwo narodu niemieckiego. Budzi zdziwienie, że mimo tak rozległego wpisu pan ambasador ani razu nie wspomniał o Niemcach ani o ich państwie tworzącym tę totalitarną machinę zbrodni.

Aktualizacja: 14.09.2023 11:17 Publikacja: 13.09.2023 14:05

Wiktoria Ulma i jej dzieci (od lewej): Władzio, Stasia, Marysia, Franuś, Basia i Antoś. Wszyscy zgin

Wiktoria Ulma i jej dzieci (od lewej): Władzio, Stasia, Marysia, Franuś, Basia i Antoś. Wszyscy zginęli

Foto: IPN

11 września we włoskiej agencji SiR Agenzia d’informazione ukazał się artykuł Raphaela Schutza, ambasadora Izraela przy Stolicy Apostolskiej, w którym odniósł się do niedzielnej beatyfikacji rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów z Markowej na Podkarpaciu. Ambasador Izraela powinien lepiej rozumieć realia niemieckiej okupacji i chrześcijańskie dzieło pomocy niesione Żydom przez Polaków podczas II wojny światowej.

Niemiecki zbrodniczy aparat terroru

W swoim tekście Raphael Schutz napisał, że Ulmowie byli wyjątkiem w porównaniu z Polakami, którzy donosili Niemcom na Żydów, współpracując ze zbrodniczym aparatem terroru. Błędnie wskazał, że bohaterska rodzina z Markowej została wydana niemieckim oprawcom przez miejscowego mieszkańca. Miał zapewne na myśli Włodzimierza Lesia, członka niemieckiej policji granatowej, skazanego niedługo po mordzie na śmierć przez Polskie Państwo Podziemne. Autor twierdzi, że współudział Polaków w mordowaniu Żydów jest dobrze udokumentowany w publikacjach naukowych, co stoi w sprzeczności z ustaleniami, jakie podejmują poważni historycy badający niemiecki terror okupacyjny i mordy dokonywane na Żydach oraz Polakach. Warto więc po raz kolejny przypomnieć, jakie są fakty.

Czytaj więcej

Rodzina Ulmów. Pierwsza taka beatyfikacja w historii

Terror niemieckich okupantów na ziemiach polskich dotyczył zarówno Żydów, których Niemcy skazali na zagładę, jak i Polaków sprowadzonych przez Niemców do roli niewolników, których wybrane grupy okupanci również bezkarnie mordowali w czasie wojny na ulicach miast i wsi. Powszechność zbrodni dokonywanych przez niemieckich funkcjonariuszy, drakońskie przepisy niemieckiego prawa powodowały, że zarówno wśród ludności żydowskiej zamykanej w gettach, jak i poza ich murami większość ludności po prostu chciała przetrwać wojnę, ratując swoich bliskich i swoje rodziny.

„Granatowa” policja i Żydowska Służba Porządkowa

Po obu stronach murów getta postawy bohaterstwa, narażania życia swojego i swoich bliskich dla innych nie były powszechne. Nie mogło być inaczej w społecznościach poddanych bezwzględnemu państwowemu terrorowi zbrodniczej Rzeszy Niemieckiej.

Po obu stronach murów getta znaleźli się ludzie, zarówno polskiej, jak i żydowskiej narodowości, którzy – chcąc przypodobać się niemieckim okupantom albo uzyskać ich względy – wykonywali ich rozkazy oraz działali przeciw swoim współbraciom. Niemcy po obu stronach murów getta stworzyli „rasowo niższe” formacje, wykorzystywane do własnych celów: Polnische Polizei („granatową” policję) i Jüdischer Ordnungsdienst (Żydowską Służbę Porządkową). Obie formacje generalnie zapisały się czarnymi zgłoskami w pamięci polskiej i żydowskiej.

Państwo Polskie, działając na uchodźstwie i w podziemiu, od pierwszej do ostatniej sekundy wojny było państwem alianckim, toczącym wojnę przeciw Niemcom. Każdego współpracownika Niemców, bez różnicy narodowości czy wyznania, traktowało jak zdrajcę. Zapowiadało odpowiedzialność karną po wojnie wobec wszystkich, którzy wspierali władze okupantów lub działali przeciw innym obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej. Na wielu zdrajców polski podziemny wymiar sprawiedliwości wydał i wykonał wyroki śmierci jeszcze w czasie wojny.

Nic nie usprawiedliwia ambasadora Izraela 

Polska rodzina Ulmów została przez Niemców zamordowana za to, że pomagała swoim żydowskim bliźnim – mimo niemieckiej kary śmierci za jakąkolwiek formę pomocy Żydom. Byli bohaterami. Zostali wyniesieni na ołtarze w uznaniu ich poświęcenia i przykładnego życia.

Wbrew wpisom ambasadora Raphaela Shutza w ręce niemieckich żandarmów nie oddał Ulmów najprawdopodobniej żaden „miejscowy mieszkaniec”, ale funkcjonariusz stworzonej przez Niemców, i tymże niemieckim żandarmom podległej, „granatowej” policji. Jeszcze w tym samym 1944 roku żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego wykonali na nim wyrok śmierci.

Wysokie funkcje w dyplomacji nie mogą usprawiedliwiać powielania niesprawdzonych i nieprawdziwych informacji, schematycznych ujęć, błędnych stereotypów. 

Świat, w którym za przyjęcie Żydów do domu groziła kara śmierci, stworzyła Rzesza Niemiecka – suwerenne państwo narodu niemieckiego. Budzi zdziwienie, że mimo tak rozległego wpisu pan ambasador ani razu nie wspomniał o Niemcach ani o ich państwie tworzącym tę totalitarną machinę zbrodni, odpowiedzialną za zagładę Żydów i za śmierć milionów obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy Żydami nie byli.

Wysokie funkcje w dyplomacji nie mogą usprawiedliwiać powielania niesprawdzonych i nieprawdziwych informacji, schematycznych ujęć, błędnych stereotypów. Nie powinny służyć też przedstawianiu nieprawdziwych informacji o indywidualnych uczestnikach zdarzeń. Nie powinny też służyć rozmywaniu, umniejszaniu czy przemilczaniu odpowiedzialności Rzeszy Niemieckiej za ludobójstwo.

Autor

dr Karol Nawrocki

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej

11 września we włoskiej agencji SiR Agenzia d’informazione ukazał się artykuł Raphaela Schutza, ambasadora Izraela przy Stolicy Apostolskiej, w którym odniósł się do niedzielnej beatyfikacji rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów z Markowej na Podkarpaciu. Ambasador Izraela powinien lepiej rozumieć realia niemieckiej okupacji i chrześcijańskie dzieło pomocy niesione Żydom przez Polaków podczas II wojny światowej.

Niemiecki zbrodniczy aparat terroru

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Paweł Kowal: W sprawie Ukrainy NATO w połowie drogi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Przez logikę odwetu Donald Tusk musi za wszelką cenę utrzymać się u władzy
Publicystyka
Groźny marsz Marine Le Pen
Publicystyka
W Małopolsce partia postawiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy porażkę można przekuć w sukces?
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Czas wprowadzić maksymalny wiek biernego prawa wyborczego