Okazuje się, ze rolnicy do tej pory nie dostali ubiegłorocznych dopłat do produkcji. Poważna sprawa, dotycząca 14,5 mld zł, przeznaczonych dla 1,35 mln gospodarstw. Normalnie te pieniądze trafiały do nich przed końcem roku, ale ustawowy termin wypłat mija dopiero w czerwcu. Ważne jest, że, zdaniem gazety, powodem tych opóźnień są czystki przeprowadzone w resorcie rolnictwa i zwolnienie specjalistów.

Na froncie „GW” poza hołdem dla Andrzeja Żuławskiego (reżysera wspomina również „Rzeczpospolita”) są jeszcze tylko trzy notki dotyczące: Brexitu, akt Kiszczaka i wysokich (względnie) cen w polskiej Ikei.

Brexit czyli groźba wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii jest jednym z głównych tematów na froncie „Dziennika Gazety Prawnej”. Jednak głównym daniem tej gazety jest sprawa słabości oferty otwartych funduszy emerytalnych. Za ponad miesiąc otwiera się tzw. okienko transferowe, czyli możliwość zmiany funduszy. Ale ich wyniki w porównaniu do waloryzacji w ZUS są fatalne. Z tekstu na froncie trudno jednak dowiedzieć się co Polacy powinni w tej sytuacji robić ze swoimi składkami oraz co nasze państwo powinno zmienić w tym systemie.

Ciekawszym tematem (choć zabierającym na froncie mniej miejsca) jest sprawa nowego podatku obrotowego. „DGP” stawia tezę, że ponieważ dotyczy on tylko sprzedaży detalicznej wystarczy, ze sklep będzie wystawiał klientom faktury (zamiast paragonu) i zwolni go to z nowej daniny. O tym nieszczęsnym, źle przygotowanym podatku pisze na froncie również „Rzeczpospolita”. Z naszych informacji wynika, ze może on objąć też np. napoje w butelkach podawane do posiłku w barach i restauracjach.

W „Rzeczpospolitej” głównym własnym tematem jest morze fikcyjnych faktur. Co gorsze fale na tym morzu gwałtownie wzbierają. Wartość tych fałszywek wyniosła w 2015 r. 82 mld zł.

Drugim (poza śmiercią Andrzeja Żuławskiego) wspólnym, zupełnie niegospodarczym tematem jaki łączy „Rzeczpospolitą” z innymi dziennikami, jest sprawa akt znalezionych w mieszkaniu wdowy po generale Kiszczaku. „Wyborcza” pisze, że było ich skromne sześć obszernych pakietów. W „Rzeczpospolitej”, na froncie ta ilość wzrasta do tysięcy dokumentów, notatek i zdjęć. Nic dziwnego więc, że u nas ta sprawa jest wydarzeniem dnia, a u konkurencji małą notką.