Prymas Polski, abp Wojciech Polak nazwał dane wskazujące na spadek praktyk religijnych wśród młodych jako „dewastujące". Jako możliwą przyczynę podał pedofilię wśród księży.

Niewątpliwie pedofilia, jedno z najbardziej odrażających przestępstw, odgrywa tu istotną rolę. Ale wymieniłbym kilka ważniejszych przyczyn. M.in. nagminne chronienie pedofilów przez Kościół, co rzuca się cieniem już nie na poszczególnych kapłanów-zboczeńców, ale cały Kościół.

Jednak najważniejszym powodem odstręczającym młodych od Kościoła jest sojusz tronu z ołtarzem. Kościół musi zrozumieć, że jeśli nadal będzie bratać się ze znienawidzoną przez młodzież władzą, to zaufanie do niego wśród młodych będzie malało jeszcze szybciej.

Ważne jest też, do czego Kościół używa sojuszu z władzą. A używa do rzeczy niemoralnych. Unieważnianie ślubów polityków, wzajemne wzbogacanie się członków władzy (kościelna ziemia Morawieckich) i członków Kościoła (niezliczone dotacje dla Rydzyka), korzystanie z ochrony władzy przed ściganiem księży-przestępców, epatowanie bogactwem i bezkarnością.

Co gorsza, najbardziej widocznymi członkami Kościoła dla młodych są ci najgorsi, pełni jadu i hipokryzji, że wymienię tylko Rydzyka i Jędraszewskiego.

Sojusz tronu z ołtarzem skutkuje też tym, że młodzi traktują legislację jako spychanie ich do średniowiecza. Zerwanie kompromisu aborcyjnego, działalność Czarnka w edukacji, ekscesy Godek w Sejmie widziane są przez młodych jako podstawowa aktywność Kościoła w sferze publicznej.

Nie uważam, że Kościół powinien milczeć w sprawach społecznych czy też że nie może lobbować w parlamencie, tak jak to robią inne organizacje. Ale Kościół, który otwarcie wspiera jedną opcję polityczną, nawołuje z ambon do głosowania na jedynie właściwą partię, wiąże swe losy nie ze wspólnotą wierzących, ale z konkretną partią.

Nieprzypadkowo spadkowi popularności Kościoła wśród młodych towarzyszy spadek popularności wśród młodych PiS. Ba, spadek popularności to eufemizm – jest to coraz częściej niechęć czy wręcz nienawiść. Jeśli Kościół nie zerwie tego sojuszu, niechęć i nienawiść rozleje się także na Kościół.

Załóżmy, że PiS wygra kolejne wybory i wraz z Konfederacją stworzy nowy rząd. Dla Kościoła to wariant katastrofalny. Już dziś trudno mu usunąć PiS-owski nalot. Po kolejnych czterech latach nie byłoby co zbierać. Przynajmniej wśród młodych. A bez młodych Kościół straci przyszłość.