Europejski luz, wykresy rodem z Matriksa - jednym słowem nowoczesność w najlepszym wydaniu.

To wszystko okraszone wystąpieniami przewodniczącego PE Jerzego Buzka, który przekonuje, że zaczyna się

"batalia o budżet UE i pieniądze dla Polski na najbliższe siedem lat". W

tóruje mu Janusz Lewandowski i przekonuje, że:

Chodzi o miliardy, nawet o 300 miliardów złotych.

Gdzieś z boku wynurza się Radosław Sikorski i dodaje:

O tym są te wybory, o pieniądzach dla Polski.

To teraz pora na samego premiera, który podsumowuje: 

Nasza przyszłość zależy od tego, czy wywalczymy te pieniądze. I jak dużo ich wywalczymy. Wszyscy wiemy, że nikt za nas tego nie zrobi.

Kurtyna i ciemność. Cóż za doskonała reżyseria i dramaturgia. Aktorzy Buzek, Lewandowski, Sikorski pełni werwy i optymizmu. Za to premier Donald Tusk jakby przygaszony. No, ale może nam się tylko zdawało, albo było słabe światło. 

Prawda, że Polska prezydencja w UE w ogóle nie jest wykorzystywana do kampanii wyborczej Platformy? Zastanawiamy się, czy Jerzy Buzek, Radosław Sikorski, Janusz Lewandowski pracują dla dobra Polski czy PO? A Państwo, jak myślicie?