Nawet podczas "spontanicznych" wizyt Donalda Tuska wszystko musi być przygotowane. TVN24 pokazuje premiera, jak rozmawia z każdym. Jakże inaczej wyglądają relacje na lokalnych portalach.

 

Zarówno kibice - głównie Lecha Poznań - jak i pozostali mieszkańcy Piły nie zostali wpuszczeni na plac, na którym zaparkował "Tuskobus". Mogli tylko zza ogrodzenia przyglądać się jak Donald Tusk, w otoczeniu ochroniarzy i działaczy PO, przemknął do budynku, w którym zaplanowano spotkanie.

To bardzo rozsierdziło Pilan, którzy w liczbie kilkudziesięciu zebrali się za pilnie strzeżonym ogrodzeniem. - Tusk nie ma odwagi porozmawiać ze zwykłymi ludźmi. W telewizji mówią, jaki to on odważny, że nie boi się stanąć twarzą w twarz z ludźmi. To wszystko kłamstwa, powtarzane głównie w TVN-ie. Po prostu uciekł przed nami, stchórzył, zignorował mieszkańców Piły - mówi Tomasz z Piły.

Jego koledzy, nie mniej zbulwersowani, krzyczeli w stronę operatora TVN: "Pokażcie to w TVN-ie!", "Pokażcie jak Tusk przed nami ucieka!" – czytamy na portalu dzienniknowy.pl. - Nie obyło się bez antytuskowych haseł, które zgromadzeni kibice zawiesili w widocznym miejscu.

Pośród głosów z tłumu można było usłyszeć głośne skandowanie "Dziewiątego października rozliczymy Donaldzika" czy, legendarne już "Donald Matole! Twój rząd obalą kibole". Na ogrodzeniu zawisł również dużych rozmiarów szyld z napisem "Zamykacie stadiony, ale nie zamkniecie nam ust!".

Ech, ci stadionowi wichrzyciele, z nimi są zawsze jakieś kłopoty. Bardzo dobrze, że nie zostali dopuszczeni do Donalda Tuska. Jeszcze by zepsuli  obrazek dla TVN.