Ukazał się kilka godzin później w wydaniu porannym warszawskim. Stroński pisał: „... żeby Warszawa wpaść miała w ręce bolszewików, żeby Trocki miał wejść do miasta jak ongi Suworow i później Paskiewicz, żeby ten sam dziki, a dzisiaj jeszcze dzikszy, bo podniecony przez mściwych i krwiożerczych naganiaczy sołdat i mużyk pohulać miał w stolicy odrodzonej Polski, tej myśli wojsko nasze nie zniesie i każdy żołnierz sobie powie: po moim trupie. /.../

I gdy w jutrzejszą niedzielę zbiorą się miliony ludności polskiej w kościołach i kościółkach naszych, ze wszystkich serc popłynie modlitwa:

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,

Ojczyznę, Wolność, zachowaj nam Panie.

Błogosławiony tą modlitwą ojców, matek, sióstr i małej dziatwy o ziszczenie się cudu Wisły, żołnierz polski pójdzie naprzód z tym przeświadczeniem, że oto przypadło mu w jednej z najcięższych chwil w naszych tysiącletnich dziejach być obrońcą Ojczyzny".

Nadal czytelnicy „Rzeczpospolitej" nie wiedzieli, co dzieje się na froncie  poza informacją, że utworzony przez bolszewików w Łomży rząd sowiecki wspaniałomyślnie podarował chłopom posiadłości ziemskie opuszczone przez właścicieli. „Włościanie proponowanych im obszarów nie zajmują głównie z tej przyczyny, że włościaństwo wszędzie jest przekonane, iż bolszewicy za parę tygodni zostaną odpędzeni" - taki był komentarz redakcyjny.

W kilka dni później redakcyjny grafik i rysownik Władysław Skoczylas pięknym rysunkiem oddał hołd polskiemu żołnierzowi, zwycięscy w bitwie o Wisłę i Warszawę.