Reklama

Orzeł może, czyli obcowanie z czekoladą

Patriotyzm to jest miłość do ojczyzny, czyli do konkretu. Ten konkret to przeszłe pokolenia, wydarzenia historyczne czy postacie, które mamy w swoim panteonie - mówi Jan Żaryn, historyk, profesor UKSW
Orzeł może, czyli obcowanie z czekoladą

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Organizowany w czwartek przez „Gazetę Wyborczą" pod patronatem prezydenta marsz „Orzeł może" pod hasłem „nie bądź ponury, rozwiń skrzydła" to dobry pomysł na uczczenie święta narodowego?

Jan Żaryn:

Święta narodowe powinny mieć swój wymiar. Zwłaszcza w wydaniu reprezentantów najwyższych władz państwa polskiego powinny nawiązywać do polskiego dziedzictwa i do tego, co faktycznie się kryje pod datami 2 czy 3 maja.

A co się kryje?

W propozycji Kancelarii Prezydenta jest wesołość wynikająca z możliwości spędzenia tego dnia na obcowaniu z czekoladą. Natomiast nie widać związku z celebrowaniem znaczenia Konstytucji 3 maja w polskiej tradycji narodowej. Konstytucja ta w końcu XVIII wieku, ku zatroskaniu naszych sąsiadów, stawiała Polskę w rzędzie najnowocześniejszych państw na świecie. Jest świadectwem żywotności twórców ustroju Rzeczypospolitej, którzy potrafili państwo reformować i unowocześniać.

Reklama
Reklama

Uważa pan, że prezydent Bronisław Komorowski nie chce być dziedzicem takiej tradycji?

By zjeść czekoladowego orła, można sobie znaleźć parę innych dat w kalendarzu, które będą się lepiej nadawały do tworzenia nowych tradycji. Oczywiście prezydent ma do tego pełne prawo, może się stać ojcem założycielem nowych świąt. Ale po co niszczyć przy okazji wydarzenia historyczne, z których możemy być dumni i celebrować faktyczne przesłania, które wynikają z tamtych wydarzeń?

Chce pan dzielić patriotyzm na lepszy i gorszy?

Patriotyzm to jest miłość do ojczyzny, czyli do konkretu. Ten konkret to przeszłe pokolenia, wydarzenia historyczne czy postacie, które mamy w swoim panteonie. Nie warto tego zamieniać na symbole, które nie odnoszą się do niczego. Ja rozumiem, że to ma być próba przybliżenia, poprzez słodkość, pamięci o znaczeniu Orła Białego, który towarzyszy naszym dziejom od czasów Mieszka I. Ale nie widać w tym pomyśle odniesienia do prawdziwej historii tego symbolu. Obym się mylił. Oby Kancelaria Prezydenta nie chciała walczyć z polską tradycją, ale po prostu opowiadać o niej innym językiem. A tymczasem widzę jednak tylko i wyłącznie pomniejszanie i infantylizowanie polskiego dziedzictwa, a wręcz odrywanie się od przeszłości.

Twierdzi pan, że „Orzeł może" to impreza organizowana ze złymi intencjami?

Widać, że ośrodek prezydencki zaczął prowadzić własną politykę historyczną. Ma ona dwa cele. Pierwszy to przejąć przestrzeń, która została zajęta, z racji zaniedbań władzy, przez środowiska narodowe i niepodległościowe, odwołujące się do tradycji II RP, polskiego Państwa Podziemnego i żołnierzy wyklętych. Zrozumiano, że trzeba się zająć tą sferą, ponieważ została ona oddana politycznemu wrogowi. A drugi wiąże się z próbą udowadniania – gdzieś w tle, bo nie wprost – że patriotyczne dziedzictwo jest barierą i skazą, a nie źródłem, z którego można czerpać. Efektem takiego sposobu myślenia jest teza, że przyszłość trzeba budować w oparciu o infantylizmy, a nie o coś, co – owszem – wymaga pewnego wysiłku umysłowego, co jest może trudniejsze do przyjęcia, ale czyni z nas samych dużo ciekawszych ludzi.

Publicystyka
Konrad Szymański: Nad SAFE unosi się długi cień Zbigniewa Ziobry
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Publicystyka
Estera Flieger: Dorastanie Europy
Publicystyka
Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. Co może być jego celem?
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Czy Zbigniew Ziobro ma na siebie pomysł
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama