Reklama

Jerzy Haszczyński o przemówieniu Bronisława Komorowskiego na Ukrainie

Polscy politycy nie mogą się wyzwolić z majdanowego podejścia do Ukrainy. Widać to było w czasie czwartkowego wystąpienia prezydenta Bronisława Komorowskiego przed Radą Najwyższą. Padło sporo wiecowych haseł w stylu „Polska podaje rękę Ukrainie" czy zapewnień, że jesteśmy sobie bliscy, bo mamy podobne stroje ludowe i pieśni.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Co prawda wielu ukraińskich posłów, do których przemawiał Komorowski, rozpoczęło karierę polityczną na kijowskim Majdanie, ale to nie oznacza, że im i ich rodakom można bez końca serwować obietnice bez pokrycia. I rozbudzać w nich po raz kolejny nadzieje, które są w dającej się przewidzieć przyszłości nie do spełnienia.

W szczególności nie może tego robić przywódca państwa, które wymyśliło Partnerstwo Wschodnie – czyli program roztaczający przed Ukrainą (i kilkoma innymi postsowieckimi krajami) wizję zbliżenia z Unią Europejską. Przeciąganie Kijowa na Zachód przez Polaków na razie przyniosło marne efekty – anektowany Krym, oderwany Donbas, najniższe w Europie zarobki.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama