Reklama

Bo zupa była za słona

Aktualizacja: 14.04.2016 08:16 Publikacja: 14.04.2016 08:10

Bo zupa była za słona

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

W „Rzeczpospolitej” tytuł, który oddaje istotę tego, co widać gołym okiem: „PiS na wojnie z Unią”. Reakcja rządzącej partii - jak pisze Andrzej Stankiewicz - jest natomiast taka jak zawsze: „W MSZ zapadła decyzja, by rezolucję przedstawiać jako mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski (...) Podobnie jak w przypadku Komisji Weneckiej przedstawiciele władz podkreślają, że rezolucja jest niewiążąca”.

Na pytanie czym dla PiS tak naprawdę jest ta rezolucja, odpowiada Bogusław Chrabota w komentarzu „Rz”: „Klęska? Trudno zaprzeczyć, że całkowita”.

Anna Słojewska w korespondencji dla „Rz” z Brukseli „Europejska presja na PiS” podkreśla, że „autorzy rezolucji dokonali sporego wysiłku, by nie być oskarżonymi o ingerowanie w wewnętrzne sprawy Polski i skoncentrowali się wyłącznie na sprawie Trybunału Konstytucyjnego”.

„Dobra zmiana z żółtą kartką” pisze na ten sam temat „Gazeta Wyborcza” i zwraca uwagę, że rząd PiS marginalizuje Polskę w UE, co grozi utratą wpływu na decyzje podejmowane przez tę organizację.

Tomasz Krzyżak w „Rz” komentuje powrót do życia publicznego arcybiskupa Juliusza Paetza wskazując na winę biskupów, którzy „przymykali oko na działalność biskupa seniora i liczyli na jego wyczucie. A być może na to, że problem rozwiąże się w sposób naturalny. Sprawa ta przypomina ropiejący wrzód (...) Takich niedoleczonych wrzodów jest niestety w kościele sporo”.

Reklama
Reklama

Lider zespołu ‚Wilki” Robert Gawliński w wywiadzie dla „Rz” „Kobiety widzą w mężu samca” jeszcze pogłębia depresję, w którą łatwo wpaść po lekturze pierwszych stron gazety. Na pierwsze pytanie Jacka Cieślaka: „Co się z panem działo przez ostatnie lata?” odpowiada: „Straciłem je, żyłem w mroku. Dopiero wiosną zeszłego roku zacząłem dochodzić do siebie”. Warto czytać dalej, bo potem już nie jest tak smutno.

Środa to były też wielkie emocje piłkarskie - rewanże w piłkarskiej Lidze Mistrzów. My czekaliśmy na Roberta Lewandowskiego w meczu Bayernu z Benfiką i gdy okazało się, że grający ostatnio słabiej gwiazdor reprezentacji Polski w ogóle na boisko nie wybiegł (wszedł dopiero w końcówce) rozpoczął się internetowy wyścig, kto pierwszy wyjaśni tę zagadkę. Wirtualna Polska miała news wieczoru: Lewandowski nie zagrał, bo miał wypadek samochodowy - w niedzielę i nic mu się nie stało. Potem pojawiła się teoria, że Pep Guardiola nie wystawił go, bo mógł dostać drugą żółtą kartkę i nie zagrać w półfinale. 

Trudno uwierzyć, że najlepszy trener świata w kluczowym meczu nie wystawia swego asa, bo ten trzy dni wcześniej miał samochodową stłuczkę. Cezary Kucharski, menedżer Lewandowskiego, umie korzystać z takich okazji i potwierdza informację o wgięciu blachy w Porsche Cayenne, a potem dodaje, że to mogło mieć wpływ na decyzję Guardioli (jego wypowiedź zacytowały prawie wszystkie portale). 

Koledzy dziennikarze futbolowi: dajcie spokój, bo podczas Euro fantazji wam nie wystarczy i będziecie musieli pisać, że Lewandowski nie wykorzystał okazji, bo zupa była za słona.

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama