Reklama

Michał Szułdrzyński o sprawie Stanisława Piotrowicza

Jeśli poseł PiS Stanisław Piotrowicz nie przedstawi dowodów, że w PRL pomagał opozycjonistom, kierowanie przez niego komisją praw człowieka będzie farsą.
Michał Szułdrzyński o sprawie Stanisława Piotrowicza

Foto: PAP, Jacek Turczyk

PiS znalazło się w kolejnym kryzysie wizerunkowym, kolejny raz z powodu przeszłości. O tym, że Stanisław Piotrowicz, twarz ustaw w sprawie TK, był w PRL prokuratorem i członkiem PZPR, opinia publiczna już wiedziała. Jednak Piotrowicz powtarzał, że nikomu nie szkodził i że nikt nie znajdzie jego podpisu na protokołach z rozpraw. Tydzień temu poseł PiS Bogdan Rzońca apelował, by dziennikarze zwrócili się do działacza „Solidarności", który trafił do aresztu, a jego sprawę prowadził Piotrowicz: – Ze słów pana Antoniego Pikula wynika jednoznacznie, że postawa pana posła, wtedy prokuratora, była jedynym sposobem na uchronienie go przed więzieniem.

Dziennikarze TVN24 zapytali więc o to Pikula, który stwierdził, że Piotrowicz nie udzielał żadnej pomocy „S" w latach 80. W dodatku odnaleźli w IPN akt oskarżenia Pikula podpisany przez wiceprokuratora rejonowego... Stanisława Piotrowicza.

Opozycja oskarża Piotrowicza o kłamstwo, żąda, by zrzekł się mandatu, a przynajmniej ustąpił z funkcji szefa Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

– Mamy to na własne życzenie – złości się jeden z polityków PiS. – Gdyby nie rzucane nieodpowiedzialne deklaracje naszych posłów, sprawy by w ogóle nie było.

Tyle tylko że powierzając mu ważną sejmową komisję, Jarosław Kaczyński wiedział, iż Piotrowicz był w stanie wojennym prokuratorem. Dlaczego więc postawił na niego? By mieć pewność jego posłuszeństwa. – Ktoś inny może by się wahał. A w przypadku Piotrowicza prezes miał pewność, że sprawę Trybunału Konstytucyjnego załatwi dokładnie tak, jak zechce naczelnik – tłumaczy nam inny z posłów PiS.

Reklama
Reklama

Wizerunkowy problem partii rządzącej polega również na tym, że zakłócona została narracja przed 35. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. PiS punktował opozycję, że zamierza demonstrować 13 grudnia, a jeszcze kilka dni wcześniej protestowała w obronie esbeckich emerytur. Trudniej będzie dziś mówić do opozycji: „Komuniści i złodzieje, cała Polska z Was się śmieje".

To jednak nie tylko kwestia wizerunku. Jeśli Piotrowicz nie przedstawi przekonujących dowodów, że w latach 80. pomagał opozycjonistom, po deklaracji Pikula oraz lekturze akt IPN utrzymanie go na stanowisku szefa komisji sprawiedliwości będzie ze strony PiS objawem nie lada arogancji.

Publicystyka
Włodzimierz Czarzasty dla „Rzeczpospolitej”: Socjaldemokracja zaczyna się od domu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama