Jamal Khashoggi, saudyjski dziennikarz, rezydent USA i publicysta "Washington Post" został zamordowany 2 października w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule. Arabia Saudyjska początkowo przekonywała, że dziennikarz wyszedł z konsulatu żywy, potem przyznała, że zginął w konsulacie w wyniku bójki, w jaką wdał się z obecnymi tam osobami. Tureckie śledztwo w tej sprawie wykazało jednak, że zabójstwo Khashoggiego zostało zaplanowane, a dziennikarza zamordowano z premedytacją, po czym jego ciało poćwiartowano i prawdopodobnie rozpuszczono w kwasie.

Przemawiając podczas panelu dyskusyjnego na międzynarodowej konferencji w kanadyjskim Halifax, Akar stwierdził, że zabójcy mogli wywieźć z Turcji szczątki dziennikarza.

- Jedna z hipotez głosi, że opuścili kraj trzy-cztery godziny po morderstwie. Mogli zabrać poćwiartowane ciało Khashoggiego w bagażu korzystając z immunitetu dyplomatycznego (przez co ich bagaż nie był kontrolowany - red.) - powiedział Akar.

Według ustaleń Turcji grupa 15 Saudyjczyków, w tym dwie osoby odpowiedzialne za zacieranie śladów, zajmowały się ćwiartowaniem dziennikarza. Turcja wzywała też do przeprowadzenia śledztwa ws. hipotezy, że ciało dziennikarza rozpuszczono w kwasie.

W czwartek prokuratura saudyjska poinformowała, że zażądała kar śmierci dla pięciu osób oskarżonych o zlecenie i przeprowadzenie zabójstwa.

Tymczasem turecki szef MSZ, Mevlut Cavusoglu oświadczył, iż to oświadczenie go nie satysfakcjonuje i po raz kolejny wezwał Rijad do ujawnienia miejsca ukrycia szczątków dziennikarza. Cavusoglu wezwał też Saudyjczyków do umożliwienia sądzenia zabójców dziennikarza w Turcji.