15 marca portal USA Today informował, że Pentagon ma stopniowo planować operację wojskową na Kubie. Jak przekazano, wojskowi przygotowują się na wypadek, gdyby Donald Trump zdecydował się wydać rozkaz interwencji. Do sprawy odniósł się teraz prezydent USA.
Kuba będzie następna? Donald Trump: Zależy od definicji działań zbrojnych
Donald Trump na pokładzie prezydenckiego samolotu Air Force One został zapytany przez dziennikarzy o to, czy doniesienia portalu USA Today dotyczące Kuby są prawdziwe oraz „czy Kuba będzie następna?”. – Cóż, to zależy od definicji działań zbrojnych – stwierdził.
Później – już podczas wiecu, który odbył się w Phoenix w stanie Arizona – amerykański przywódca ostrzegł, że dla Kuby nadchodzi „nowy świt”. Jak wskazał, amerykańska „siła” wkrótce – po 70 latach – przyniesie zmiany temu wyspiarskiemu państwu – Już wkrótce ta wielka siła (amerykańska red.) przyniesie dzień, na który czekano od 70 lat. Nazywa się to nowym świtem dla Kuby. Pomożemy im z Kubą – stwierdził.
Prezydent USA zaznaczył także, że społeczności kubańsko-amerykańskie „były brutalnie traktowane, a ich rodziny zabijane”. – Teraz obserwujcie, co się stanie – powiedział. – To bardzo proste, pomożemy innym krajom, ale musimy patrzeć na to przede wszystkim przez pryzmat Ameryki – dodał.
Amerykański przywódca podczas wiecu opisał także Wenezuelę jako nowego partnera USA. – Wenezuela spisała się świetnie, naprawdę bardzo dobrze sobie radzi – ocenił. Stany Zjednoczone na początku stycznia przeprowadziły operację, podczas której obalono prezydenta Nicolása Maduro. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem wśród społeczności emigrantów z Kuby i Wenezueli na Florydzie, wywołując spekulacje, że kolejnym celem może być właśnie Hawana.
Czytaj więcej
Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel zapowiedział „niezachwiany opoór” wobec jakiejkolwiek próby przejęcia kontroli nad wyspą przez Stany Zjednoczone....
Pentagon ma przygotowywać się do kolejnego ataku
Informację USA Today o tym, że operacja wojskowa USA na Kubie jest stopniowo planowana przez Pentagon potwierdziły – pod warunkiem zachowania anonimowości – dwa źródła. Jak podkreślał portal, nowe wytyczne mogą świadczyć o zaostrzeniu napięć między Waszyngtonem a Hawaną, które narastają od stycznia.
W odpowiedzi na pytania USA Today Pentagon podkreślił, że standardowo opracowuje różne scenariusze działań i pozostaje gotowy do realizacji decyzji prezydenta, zgodnie z jego wytycznymi.
W piątek amerykański dziennik „The Wall Street Journal” poinformował, że Kuba próbowała wysłać tajny list do Donalda Trumpa, ostrzegając go, iż przygotowuje się na ewentualną operację militarną USA. Raúl Rodríguez Castro – wnuk i współpracownik byłego przywódcy Kuby Raúla Castro – miał przekazać list przedsiębiorcy w Hawanie z nadzieją, że trafi on do Białego Domu. List miał formę noty dyplomatycznej i był opatrzony oficjalną kubańską pieczęcią. Zawierać miał też propozycje porozumień gospodarczych i inwestycyjnych, a także złagodzenia sankcji wobec Kuby. „Kubańczycy najwyraźniej próbują ominąć sekretarza stanu Marco Rubio i przekazać jasny komunikat bezpośrednio Trumpowi” – wskazuje ekspert „WSJ”. „To działanie sugeruje, że nie ufają już Rubio jako bezstronnemu pośrednikowi i chcą zwrócić się bezpośrednio do prezydenta, aby rozwiązać narastający kryzys” – dodał.
Czytaj więcej
Operacja wojskowa Stanów Zjednoczonych na Kubie jest stopniowo, choć nieoficjalnie, planowana przez Pentagon — ustalił portal „USA Today”. Wojskowi...
Trump uznał Kubę „nadzwyczajnym zagrożeniem” dla USA
Pod koniec stycznia Trump wprowadził stan nadzwyczajny wobec Kuby, uznając ten kraj za „nadzwyczajne zagrożenie” zewnętrzne dla Stanów Zjednoczonych i ich bezpieczeństwa narodowego oraz polityki zagranicznej. Prezydent USA nakazał stworzenie mechanizmu celnego, który pozwoli nakładać Stanom Zjednoczonym dodatkowe cła na import z państw, które pośrednio lub bezpośrednio sprzedają lub w inny sposób dostarczają ropę Kubie. Obecnie największym dostawcą ropy na Kubę jest Meksyk.
Trump w ostatnich tygodniach wiele razy wypowiadał się o Kubie, twierdząc, że znajduje się ona na krawędzi załamania lub że jest bliska zawarcia porozumienia z USA. Tydzień temu stwierdził, że Kuba może być obiektem „przyjaznego przejęcia”, choć zastrzegł, że „to może nie być przyjazne przejęcie”. – Kuba chce zawrzeć porozumienie i sądzę, że dość szybko albo zawrzemy umowę, albo zrobimy cokolwiek trzeba będzie zrobić – powiedział Trump w tym tygodniu. – Rozmawiamy z Kubą, ale najpierw zajmiemy się Iranem, przed Kubą – dodał.
W ostrym wpisie w serwisie X prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel oskarżył Waszyngton o wykorzystywanie słabości gospodarczej jego kraju jako „skandalicznego pretekstu” do aneksji lub siłowej zmiany władzy. Według kubańskiego przywódcy, trwająca od sześciu dekad izolacja wyspy przerodziła się w „zażartą wojnę ekonomiczną”, którą określił mianem kary zbiorowej nałożonej na naród kubański.
Sygnały płynące z Białego Domu są wyjątkowo jednoznaczne. Donald Trump, który już wcześniej sugerował, że może „zrobić z wyspą, co chce”, we wtorek w tym tygodniu wzmocnił swój przekaz. – Będziemy robić coś z Kubą bardzo niedługo – zapowiedział prezydent USA. W podobnym tonie wypowiedział się sekretarz stanu Marco Rubio, który stwierdził, że Kuba potrzebuje „nowych ludzi u władzy”. – Ich gospodarka nie działa... Są w ogromnych tarapatach, a ludzie, którzy nimi rządzą, nie wiedzą, jak to naprawić – ocenił szef amerykańskiej dyplomacji.
Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Kuba przyznają, że znajdują się na wczesnym etapie prób rozwiązania narastającego kryzysu. Nie jest jednak jasne, na jak daleko idące ustępstwa gotowa jest każda ze stron. W marcu informowano, że trwają rozmowy dotyczące potencjalnego porozumienia gospodarczego, które mogłoby doprowadzić do przełomu w relacjach.
Czytaj więcej
W piątek wejdzie w życie podpisane w czwartek przez Donalda Trumpa rozporządzenie wykonawcze wprowadzające stan nadzwyczajny wobec Kuby.
Dramatyczna sytuacja na Kubie
Napięcie polityczne nakłada się na katastrofalną sytuację humanitarną. Po tym, jak USA skutecznie zablokowały dostawy ropy na wyspę na początku roku, kubańska infrastruktura energetyczna, oparta na przestarzałych blokach paliwowych, praktycznie przestała istnieć.
W poniedziałek 10 milionów ludzi pozostawało bez prądu, a do wtorku zasilanie odzyskało 55 proc. odbiorców. W związku z trwającym kryzysem skrócono godziny lekcyjne, odwołano wydarzenia sportowe, a na ulicach miast zalegają śmieci, ponieważ brakuje paliwa nawet dla śmieciarek.
Mieszkańcy Hawany, z którymi rozmawiali korespondenci agencji Reutera, są podzieleni. Podczas gdy jedni apelują do Trumpa o „zostawienie ich w spokoju” i podkreślają, że cywile nie są gotowi na wojnę, inni liczą na dyplomatyczny przełom.
Mimo agresywnej retoryki, obie strony utrzymują kanały komunikacji. Díaz-Canel potwierdził w piątek, że kubańscy urzędnicy rozmawiali z przedstawicielami USA w celu „identyfikacji problemów bilateralnych wymagających rozwiązania”. Było to pierwsze oficjalne potwierdzenie z Hawany, że negocjacje z administracją Trumpa w ogóle trwają.