Do zdarzenia doszło w 2014 roku.
Mężczyzna zamiast odwieźć dziecko do żłobka, pozostawił je w samochodzie i poszedł do pracy. Po jej zakończeniu pojechał do kina.
Jak ocenili biegli, chłopiec umierał w rozgrzanym samochodzie przez 7 godzin. Temperatura w aucie wynosiła ponad 30 stopni Celsjusza.
Adwokaci tłumaczyli postępowanie Harrisa jego zanikami pamięci.
Jak jednak udowodniono w śledztwie, morderstwo zostało drobiazgowo zaplanowane. Harris w internecie szukał informacji, jak długo może umierać dziecko w wysokiej temperaturze oraz na temat korzyści z życia bez dzieci.
Ponadto okazało się, że mężczyzna prowadził bogate życie seksualne poza swoim małżeństwem, korzystał z usług prostytutek, uwodził również nieletnie. W dniu, gdy zostawił swojego 22-miesięcznego syna w samochodzie, wysyłał niecenzuralne smsy do nieletnich dziewcząt i wymieniał z nimi nagie zdjęcia.
Jak oceniła wydająca wyrok sędzia, postępowanie Harrisa było świadome i skrajnie okrutne. Chciał się on uwolnić od odpowiedzialności za rodzinę.
Choć była żona Harrisa zeznała, że mimo iż mężczyzna zniszczył jej życie, to był kochającym ojcem, oskarżony usłyszał osiem zarzutów, w tym m.in. o morderstwo z premedytacją, okrucieństwo wobec dziecka i przestępstwa seksualne.
Został skazany na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.