Madsen został uznany winnym okaleczenia i zamordowania Wall, a także zbezczeszczenia zwłok oraz dopuszczenia się "czynności seksualnej innej niż stosunek o wyjątkowo niebezpiecznej naturze" na co wskazywały rany kłute genitaliów dziennikarki.

Sędzia Anette Brukoe opisała przestępstwo, jakiego miał dopuścić się Madsen jako "cyniczne i zaplanowane morderstwo na tle seksualnym o wyjątkowo brutalnej naturze, którego ofiara została wybrana przypadkowo".

30-letnia Wall ostatni raz była widziana żywa, gdy wsiadała do zbudowanej przez Madsena łodzi podwodnej w Kopenhadze, 10 sierpnia 2017 roku. Dziennikarka chciała przeprowadzić wywiad z wynalazcą.

21 sierpnia morze wyrzuciło na brzeg na wyspie niedaleko Kopenhagi korpus zaginionej kobiety. Jej głowa i nogi zostały odnalezione po kilku tygodniach.

Madsen nie przyznawał się do morderstwa, ani napaści seksualnej na dziennikarkę. Przekonywał, że Wall zginęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku związanego z zatruciem dwutlenkiem węgla. Madsen przyznał się jedynie, że - w wyniku paniki w jaką wpadł - poćwiartował ciało i wrzucił je do wody.

Adwokat Madsena zapowiedział apelację od wyroku.

Zdaniem Betiny Hald Engmark prokuratura oparła akt oskarżenia na poszlakach, a żaden z dowodów nie wskazywał jednoznacznie, aby Madsen miał zamordować Wall. Zdaniem obrońcy mężczyzna powinien zostać skazany na maksymalnie pół roku więzienia za zbezczeszczenie zwłok, do którego się przyznał.