Odkrycie wywołało strach wśród mieszkańców, a miejscowi urzędnicy nakłaniają mieszkańców do zachowania ostrożności i zabrania dzieci ze szkoły - poinformowała japońska agencja Kyodo.
Sześć osób, w tym pięciu członków tej samej rodziny, zostało znalezionych martwych na terenie jednej z posiadłości. Śledczy znaleźli ciało kobiety poza domem oraz ciała pięciu innych osób, w tym młodej dziewczyny, w środku budynku. Według doniesień mediów niektóre ofiary prawdopodobnie zostały zasztyletowane.
Policja poinformowała, że później odkryła ciało także siódmej osoby, która skoczyła lub spadła z pobliskiego mostu do rzeki w miejscowości Takachiho, należącej do popularnej wśród turystów prefektury Miyazaki.
Policja zidentyfikowała na razie cztery osoby: 66-letnią Mihoko Iihoshi, żonę właściciela domu, 72-letniego rolnika Yasuo Iihoshi oraz ich siedmioletnią wnuczkę Yui oraz znajomego rodziny, 44-letniego Fumiaki Matsuokę. Pozostałe ciała nie zostały jeszcze zidentyfikowane.
Funkcjonariusze weszli do nieruchomości po tym, jak krewny rodziny doniósł, że nikt w budynku nie odbiera telefonów.
Masowe zabójstwa są rzadkością w Japonii, która jest uważana za jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie, po części dzięki surowym ustawom o broni palnej. Jednak zabójstwa dokonywane przy pomocy broni białej od czasu do czasu trafiają na pierwsze strony gazet.
W 2001 roku mężczyzna chory psychicznie przedostał się na teren szkoły podstawowej w Osace i śmiertelnie pchnął nożem ósemkę dzieci w wieku od sześciu do ośmiu lat. W 2008 r. siedem osób zginęło po ataku nożownika na ruchliwej ulicy handlowej w centrum Tokio. Osiem lat później Satoshi Uematsu, który twierdził, że chce, aby ludzie z niepełnosprawnością "zniknęli", zabił 19 osób i ranił 27 innych w ośrodku opieki w Sagamihara, na południe od Tokio.