W czwartek w Wenezueli rozpoczął się blackout. Kraj na kilkadziesiąt godzin był odcięty od prądu. Sytuacja powoli wraca do normy, jednak obecnie wielu mieszkańców nie ma dostępu do wody. 

Brak prądu doprowadził do tego, że mieszkańcy nie mogli robić zakupów w sklepach. Sprzedawcy przyjmowali płatności tylko w amerykańskich dolarach.

Czytaj także: Wenezuela: USA całkowicie wycofują personel dyplomatyczny

Przemawiając w telewizji Maduro nazwał brak zasilania "elektrycznym zamachem" przeprowadzonym przez "przestępcze umysły" i obwinił za niego "imperialistyczny rząd Stanów Zjednoczonych". Nie przedstawił żadnego dowodu na potwierdzenie tej tezy.

- Wenezuela już naprawdę upadła - powiedział w rozmowie z CNN lider wenezuelskiej opozycji, który 23 stycznia ogłosił się tymczasowym prezydentem kraju, Juan Guaido.

O stanie wenezuelskiej waluty świadczy sytuacja z miasta Merida. Doszło tam do włamania do banku. Złodzieje nie ukradli pieniędzy, a sprzęt znajdujący się w budynku. Banknoty trafiły na ulicę. W kilku miejscach mieszkańcy podpalali pieniądze, by udowodnić, że boliwary są obecnie bezwartościowe.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów