Odnalezione osoby przez dziewięć lat żyły w izolacji w Buitenhuizerweg nieopodal Ruinerwold w prowincji Drenthe w północno-wschodniej Holandii. Gospodarstwo leży na uboczu trzytysięcznej miejscowości.
W pierwszych doniesieniach lokalnych mediów informowano, że odnalezione osoby czekały przez lata na koniec świata. Policja nie potwierdza tej wersji.
W zamkniętym pomieszczeniu znaleziono pięcioro rodzeństwa oraz mężczyznę, który został zidentyfikowany jako ich ojciec. W pobliżu mieszkał 58-letni mężczyzna, który został zatrzymany i usłyszy dziś w sądzie zarzuty nielegalnego przetrzymywania i szkodzenia zdrowiu innych osób.
Burmistrr Ruinerwold, Roger de Groot, powiedział, że podejrzany nie jest ojcem rodziny.
- Mężczyzna nadal przebywa w areszcie i jest przesłuchiwany - powiedziała rzeczniczka policji w prowincji Drenthe Grietje Hartstra. - Wiele rzeczy jest nadal niejasnych i dokładnie badamy, co się tam wydarzyło - dodała. Funkcjonariusze próbują teraz ustalić, czy rodzeństwo było przetrzymywane wbrew swojej woli.
- W mediach jest wiele spekulacji na temat tego, co się stało, ale jako policja mamy do czynienia z faktami. Nadal mamy wiele pytań bez odpowiedzi - powiedziała rzeczniczka.
- Uważa się, że matka dzieci zmarła zanim rodzina przeniosła się do holenderskiej farmy w 2010 roku - powiedział burmistrz Groot. Nikt z odnalezionych osób nie był zarejestrowany jako mieszkaniec gminy.
Mieszkający w pobliżu byli zaskoczeni, że przez tyle lat rodzeństwo nie było przez nikogo zauważone. Roelie van Dijk przyznała, że kilkukrotnie widziała mężczyznę, który tam mieszkał, ale nigdy nie nawiązano z nim kontaktu. Brama od jego posesji zawsze była zamknięta.