Za 41-latką wystawiono już list gończy.
Sprzedawca w okradzionym sklepie relacjonował, że do napadu doszło 16 maja. Kobieta weszła popołudniu do sklepu i powiedziała, że chce kupić odtwarzacz DVD.
Przy kasie, poproszona o numer telefonu (niektóre sklepy w USA wymagają go przy zakupie), podała numer, który - jak się okazało - był jej prawdziwym numerem.
Dopiero potem kobieta położyła na ladzie kartkę, na której było napisane "Mam broń". 41-latka zażądała pieniędzy trzymając rękę, w której rzekomo miała broń, pod bluzą dresową.
Nie wiadomo jaką sumę pieniędzy ukradła kobieta (AP pisze, że sprzedawca wydał jej "nieujawnioną" ilość pieniędzy.