Według relacji polityka do napaści doszło wieczorem, a napastnik był uzbrojony w nóż, którym groził Liljeglödowi.

- Zostałem potraktowany bardzo brutalnie. Grożąc mi nożem zgwałcił mnie mówiąc, że "tacy jak ja lubią to" i że jestem zdrajcą - relacjonował Liljeglöd słowa napastnika. Gwałciciel miał też używać w stosunku do polityka określenia oznaczającego "kobiece genitalia".

- Te kilka słów i określeń użytych przez niego wskazują jasno na związek napaści na mnie z moją aktywnością polityczną, a więc dotyczą nas wszystkich. Mówienie o tym nie jest czymś, co sprawa mi przyjemność, wolałbym zakopać wspomnienie tego incydentu tak głęboko, jak to tylko możliwe, by nikt o tym nie wiedział - podkreślił polityk.

Liljeglöd zastrzegł, że "nie chce współczucia i empatii" - o gwałcie poinformował dlatego, że - jak napisał na Facebooku - "jest przekonany, iż demokracja powinna być nienaruszalnym elementem" szwedzkiego systemu społecznego. "Czułem, że muszę o tym napisać" - dodał.

W sprawie domniemanego gwałtu na polityku toczy się śledztwo. Jak dotąd nikogo nie zatrzymano w tej sprawie.

Liljeglöd zapewnił, że mimo napaści nie wycofa się z życia politycznego. "Nic nie jest ważniejsze niż demokracja, ludzie umierają za prawo do demokracji codziennie, a my musimy codziennie walczyć o zachowanie prawa, które odziedziczyliśmy po rodzicach, którzy również o nie walczyli. I musimy przypominać o tym obywatelom, którzy zapomnieli dlaczego (należy to robić" - napisał na Facebooku.