Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie 21 października 2026 r. uniewinnił podporucznika Adama Ł., który został oskarżony na podstawie art. 354 § 1 kodeksu karnego. Zgodnie z normą zakodowaną w tym przepisie kara aresztu wojskowego albo kara pozbawienia wolności do lat trzech grozi żołnierzowi, który nieostrożnie obchodzi się z bronią wojskową, amunicją, materiałem wybuchowym lub innym środkiem walki albo ich nieostrożnie używa i przez to nieumyślnie powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia innej osoby. Przypomnę, że dobrami chronionymi przez przepisy art. 354 kodeksu karnego są zasady obchodzenia się z uzbrojeniem i uzbrojonym sprzętem wojskowym oraz życie i zdrowie człowieka. W zamyśle ustawodawcy przestrzeganie tych zasad ma przeciwdziałać niebezpieczeństwu, jakie może generować dla życia lub zdrowia człowieka broń wojskowa, amunicja, materiały wybuchowe czy petarda tarcicowa oraz inne środki walki (wyrok SN z 4 sierpnia 1975 r., sygn. akt: Rw 373/75).
Czytaj więcej
Podporucznik, który jesienią 2023 r. przypadkowo postrzelił migranta na granicy z Białorusią, został uniewinniony przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w...
Odpowiedzialność za stan broni nie jest nieograniczona
Jak informowały środki masowego przekazu sąd ustalił, że jesienią 2023 r. ppor. Adam Ł. zauważył ukrywającego się w zaroślach 23-letniego Syryjczyka. Pomimo wezwań do zatrzymania i strzałów ostrzegawczych w powietrze wymieniony zaczął uciekać. Następnie uchodźca został przypadkowo postrzelony, gdy ścigający go podporucznik poślizgnął się i upadł na ziemię, a jego źle zabezpieczony karabinek PM-98 Glauberyt niespodziewanie wystrzelił co najmniej dwa razy.
Żołnierz od razu zaczął udzielać Syryjczykowi pierwszej pomocy. Uchodźca trafił do szpitala z raną postrzałową pleców w okolicach dolnego odcinka kręgosłupa, potem zaś uzyskał w Polsce ochronę międzynarodową. Sąd podkreślił, że pokrzywdzony nie widział dokładnie całego zdarzenia, gdyż uciekał i był odwrócony plecami do oskarżonego, natomiast oficer odmówił składania wyjaśnień. Nie było też pewne, czy karabinek był właściwie zabezpieczony i odpowiednio serwisowany.
Czytaj więcej
Prokurator Prokuratury Krajowej odmówił wykonania polecenia zastępcy Prokuratora Generalnego do spraw wojskowych Tomasza Janeczka. Stanowisko w tej...
W toku procesu zasięgnięto opinii biegłego ds. balistyki, który stwierdził, że broń mogła mieć mankamenty, które umożliwiały samoczynne oddanie strzału w razie jej upadku na ziemię. Mogło zwłaszcza dojść do oddania serii strzałów w sytuacji, gdy broń była ustawiona do strzelania pojedynczego i zabezpieczona. Sąd zauważył również, że choć żołnierz ma dbać o broń, to jego odpowiedzialność za jej stan nie jest nieograniczona. Co do mechanizmów takich jak spust, odpowiednia konserwacja i zabezpieczenie sprzętu – są zadaniem rusznikarza, a nie przeprowadza się tego w warunkach polowych. Jak zauważył sąd, jakość użytej podczas feralnego patrolu amunicji znajdującej się w magazynku karabinka też budziła zastrzeżenia.
Cztery złote zasady posługiwania się bronią
Sąd wskazał ponadto, że w sprawie nie wykazano, aby doszło do naruszenia BLOS-u, czyli czterech złotych zasad posługiwania się bronią. BLOS brzmi następująco: „broń (zawsze traktuj jak załadowaną), lufę (kieruj w bezpieczną stronę), otoczenie (znaj swój cel i to, co jest za nim) oraz spust (trzymaj palec poza językiem spustowym)". Uzasadniając wyrok sędzia wskazał, że pościg to sytuacja bardzo dynamiczna, a las nie jest bezpiecznym miejscem, gdyż nawet w razie przypadkowego oddania strzału (intencjonalnego bądź samoczynnego) istnieje duże prawdopodobieństwo rykoszetu. Reasumując, sąd uznał, że w sprawie jest zbyt dużo wątpliwości, a jednocześnie brakuje przekonujących dowodów na to, aby wersja prokuratury była prawdziwa. Stąd nie ma wątpliwości, że w grę wchodziło jedynie uniewinnienie.
Czytaj więcej
Państwo, oprócz wyszkolenia i właściwego uzbrojenia, musi zapewnić żołnierzom bezpieczeństwo prawne w postaci jasnych przepisów pozwalających na sk...
In dubio pro reo
Poprzestając tylko na doniesieniach medialnych (z uwagi na brak znajomości akt sprawy nie może być inaczej) można dojść do przekonania, że stanowisko sądu jest słuszne. Ustalenia biegłego wskazujące, że nie jest wykluczone, że broń, którą dysponował oficer mogła mieć mankamenty, które umożliwiały samoczynne oddanie strzału w razie jej upadku na ziemię mogą prowadzić tylko do jednej konstatacji, jaką jest rudymentarna wątpliwości, czy to działanie oskarżonego spowodowało oddanie strzału, czy może ukryta wada pistoletu maszynowego PM-98 Glauberyt za tym stała?
Gdy dodamy do tego kolejne ustalenie sądu, że pokrzywdzony nie widział dokładnie całego zdarzenia, gdyż uciekał i był odwrócony plecami do oskarżonego, wątpliwości tylko się potęgują. Taką sytuację procesową można rozpatrywać tylko przez pryzmat naczelnej zasady polskiego procesu karnego, która znalazła swój wyraz w treści przepisu art. 5 § 2 kodeksu postępowania karnego, który jednoznacznie przesądza, że niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. Reguła ta określana jako in dubio pro reo jest konsekwencją domniemania niewinności. Kształtuje ona nakaz, którym powinien kierować się organ procesowy. Wchodzi ona w grę wówczas, gdy po podjęciu wszelkich możliwych prób ustalenia prawdziwego stanu rzeczy nadal istnieją nieusuwalne wątpliwości. Powinny one być na tyle konkretne i realne, aby uniemożliwić stworzenie sędziowskiego przekonania.
Czytaj więcej
W tekście dla „Rzeczpospolitej” zaprezentowałem stanowisko prawne zbieżne z oceną sądu. Pismo, jakie skierowali do mnie przełożeni po tej publikacj...
Wydaje się, że w przypadku ppor. Adama Ł. mieliśmy z takim stanem do czynienia, skoro sąd stwierdził, że w grę wchodziło tylko uniewinnienie. Wybitny polski procesualista prof. Andrzej Murzynowski uważał, że celem reguły in dubio pro reo jest maksymalne zabezpieczenie każdego oskarżonego przed pomyłką wymiaru sprawiedliwości poprzez rozstrzyganie powstałych wątpliwości natury faktycznej właśnie na jego korzyść. Zatem zarówno w przypadku, gdy tezy oskarżenia zostały całkowicie obalone, a więc wykazano, że oskarżony nie popełnił zarzucanego mu czynu, jak i w razie niemożności rozwiania określonych wątpliwości dotyczących zarzucanego mu czynu zapaść musi wyrok uniewinniający. Wszak dla wydania wyroku skazującego nie wystarczy „uzasadnione podejrzenie” popełnienia przestępstwa, ale całkowita pewność, brak jakichkolwiek wątpliwości w tym zakresie.
Warunkiem sine qua non odpowiedzialności karnej na podstawie art. 354 k.k. jest ustalenie, że żołnierz naruszył zasady bezpiecznego obchodzenia się z uzbrojeniem i uzbrojonym sprzętem wojskowym lub bezpiecznego ich używania. Jeśli zasad tych nie naruszył, a więc obchodził się z bronią wojskową, amunicją, materiałem wybuchowym lub innym środkiem walki „ostrożnie”, odpowiedzialności karnej ponieść nie może, pomimo że doszło do nieumyślnego uszczerbku na zdrowiu lub nawet śmierci innej osoby.
Trzeba uwzględnić wszystkie okoliczności
W tym kontekście niezwykle istotne jest wspomniane już zastrzeżenie sądu, że choć żołnierz ma dbać o broń, to jego odpowiedzialność za jej stan nie jest nieograniczona. Co do mechanizmów takich jak spust, odpowiednia konserwacja i zabezpieczenie sprzętu – są zadaniem rusznikarza, a nie przeprowadza się tego w warunkach polowych. Jak zauważył sąd, jakość użytej podczas feralnego patrolu amunicji znajdującej się w magazynku karabinka też budziła zastrzeżenia.
Podstawową zasadą ostrożnego obchodzenia się z bronią palną jest kategoryczny zakaz zarówno kierowania jej w stronę innego człowieka, jak i manipulowania jej urządzeniami, zwłaszcza gdy lufa jest zwrócona w kierunku innego człowieka. Nie dotyczy to oczywiście wypadków, gdy żołnierz jest uprawniony do użycia broni przeciwko człowiekowi (wyrok SN z 20 lipca 1976 r., sygn. akt: Rw 231/76). Jak już wspomniano warszawski Sąd Garnizonowy wskazał, że w procesie nie wykazano, aby doszło do naruszenia zasad posługiwania się bronią.
Nie bez znaczenia dla oceny całego zdarzenia miał fakt, że do inkryminowanego zdarzenia doszło w trudnym terenie, który z natury rzeczy sprzyja upadkom czy potknięciom, zwłaszcza podczas pościgu za osobą, która nielegalnie przekroczywszy granicę, popełniła przestępstwo, a ponadto nie stosowała się do wydawanych zgodnie z prawem poleceń. Przypomnę, że środki masowego przekazu podawały, iż sąd stwierdził, że ścigający Syryjczyka podporucznik poślizgnął się i upadł na ziemię, a jego źle zabezpieczony karabinek PM-98 Glauberyt niespodziewanie wystrzelił co najmniej dwa razy.
Oceniając społeczną szkodliwość czynów stypizowanych w art. 354 k.k. należy brać pod uwagę w szczególności to, w jaki sposób oraz w jakiej mierze i jaki obowiązek w zakresie bezpiecznego obchodzenia się z uzbrojeniem i uzbrojonym sprzętem wojskowym został przez sprawcę naruszony (wyrok SN z 20 lipca 1976 r., sygn. akt: Rw 231/76). Im większa waga naruszonego obowiązku, tym wyższa społeczna szkodliwość czynu. W sprawie oficera Wojska Polskiego Adama Ł. należy także odwołać się do ustalenia sądu, z którego wynika, że natychmiast po zdarzeniu zaczął on udzielać pierwszej pomocy pokrzywdzonemu. Zachowanie takie wskazuje na okoliczności popełnienia czynu oraz motywację sprawcy, które są uwzględniane w procesie oceny stopnia jego społecznej szkodliwości.
Rację ma też sąd twierdząc, że gdy w lesie spotka się ktoś z bronią i osoba, która jej nie ma, padnie strzał i ktoś zostaje ranny, to sam ten opis nie jest wystarczający dla całościowej oceny sytuacji. Takie rozumowanie nie może stanowić podstawy skazania.
Z oczywistych względów w przedstawionych powyżej uwagach odniosłem się tylko do niektórych aspektów wyroku, z którymi można się było zapoznać za pośrednictwem środków społecznego przekazu.
Autor jest doktorem prawa i prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie, przyjacielem Fundacji „Stowarzyszeni z GROM”