Sprawa dotyczyła mężczyzny, na którym ciążył obowiązek alimentacyjny wobec żony w wysokości 800 zł miesięcznie (zasądzony jeszcze przed pozwem o rozwód, z powodu choroby kobiety, co czyniło ją niezdolną do pracy). Gdy po kilku latach nastąpił rozwód, mężczyzna wystąpił o uchylenie obowiązku alimentacyjnego. Uważał, że koniec małżeństwa oznacza całkowite wygaśnięcie łączących małżonków praw i obowiązków.

Ze stanowiskiem powoda nie zgodziła się była żona. Wskazując, że problemy zdrowotne nie ustały, podkreśliła, że powinna otrzymywać od niego świadczenia alimentacyjne przez pięć lat po rozwodzie. Przypomniała także sądowi, że dotychczas nie udało się jej ani byłemu małżonkowi wypracować porozumienia w sprawie podziału majątku. Utrudnia jej to gospodarowanie środkami finansowymi potrzebnymi na leczenie.

Czytaj także: Rozwód: o czym może rozstrzygać sąd w wyroku

Sąd rejonowy nie podzielił jednak argumentacji pozwanej. Nie miał wątpliwości, że wynikający z art. 27 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego obowiązek alimentowania żony ustał z chwilą uprawomocnienia się orzeczenia o rozwodzie pary. Powołał się także na liczne orzecznictwo o obowiązku udzielania wsparcia finansowego. Zarówno orzeczenia Sądu Najwyższego (sygn. IIICZP 59/10 oraz IIICZP38/82), jak i wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu (sygn. I Aca 1422/03) potwierdzają stanowisko, iż koniec małżeństwa oznacza koniec obowiązku przyczyniania się do zaspokajania materialnych potrzeb współmałżonka. Od tego momentu bowiem małżonkowie przestają tworzyć rodzinę, a art. 27 k.r.o. zobowiązuje ich do przyczyniania się, według swoich sił oraz możliwości majątkowych i zarobkowych, do zaspokajania potrzeb rodziny, którą razem założyli.

Sąd podkreślił, że choć prawnie obowiązek alimentacyjny męża względem żony ustał, to mogą się oni dobrowolnie porozumieć w kwestii jego dalszego wypełniania.

Sygnatura akt: III RC 196/20