Uruchomiony 1 kwietnia program 500+ wywołał wiele wątpliwości, które trzeba wyjaśnić. Problemem jest już nie tylko to, by nie dochodziło do obniżania alimentów z powodu pieniędzy z 500+ i egzekwowania ich z konta (stąd pomysły na odrębne rachunki bankowe). Jasne też nie jest, jak dzielić te pieniądze przy tzw. opiece naprzemiennej, gdy władzę rodzicielską mają oboje rodzice, a np. po rozwodzie dziecko przebywa raz u jednego, raz u drugiego.
Bartosz Marczuk, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, twierdzi, że najważniejszy jest rodzicielski plan wychowawczy, zwykle ustalany przez rodziców pod okiem sądu przy rozwodzie. Tyle że nie zawsze jest ustalany; nie zawsze też odnosi się do kwestii 500+. To zresztą zupełnie nowy temat.
Kto pierwszy, ten lepszy
– Kodeks rodzinny nie posługuje się pojęciem „opieka naprzemienna", ale zostało ono wprowadzone do kodeksu postępowania cywilnego w art. 5821 § 4, który pozwala sądowi określić, że „dziecko będzie mieszkać z każdym z rodziców w powtarzających się okresach" – wskazuje prof. Henryk Haak z Uniwersytetu Szczecińskiego. – To jeden ze sposobów wykonywania władzy rodzicielskiej – dodaje.
Ustawa 500+ w art. 22 stanowi, że kiedy opieka nad dzieckiem sprawowana jest równocześnie przez oboje rodziców, świadczenie wychowawcze wypłaca się temu, kto pierwszy złoży wniosek. Gdy drugi rodzic również złoży wniosek, o tym, kto sprawuje opiekę i w jakim okresie, rozstrzygnie gmina. W tym celu może się zwrócić do ośrodka pomocy społecznej o przeprowadzenie rodzinnego wywiadu środowiskowego, by ustalić osobę sprawującą opiekę.
– Nie ma innego wyjścia: trzeba się domagać ustalenia czasu przebywania dziecka, co decydowałoby o udziale danego rodzica w 500+ – wskazuje Grażyna Tomanek, adwokata ze Śląska.
To jednak uruchomi lawinę ekstraprocesów w sądach rodzinnych.
Po połowie dla każdego
Angażowanie do dzielenia 500+ sądów rodzinnych, i tak przeciążonych i powolnych, odradza adwokat Rafał Wąworek. A mecenas Anisa Gnacikowska proponuje rozwiązanie radykalniejsze i prostsze:
– Uprawnionymi do świadczenia wychowawczego są rodzice, a nie same dzieci. To rodziców mają te pieniądze zachęcić do posiadania większej liczby dzieci i ułatwić ich wychowanie. Nie widzę więc powodu, by różnicować sytuację rodziców prowadzących wspólne gospodarstwo od żyjących w rozłące. O uprawnieniu decydować powinien sam fakt posiadania władzy rodzicielskiej. Jeśli więc oboje mają władzę, świadczenie powinno być dzielone między nich po połowie.
– Powinno być uwzględniania przez sądy w sprawach o alimenty i rozłożone między rodziców – mówi Gnacikowska.
Tyle że autorzy programu przyjęli inne założenie: pieniądze z 500+ nie mają wpływu na wysokość alimentów.
Małgorzata Heller-Kaczmarska - adwokat z Poznania
Podstawą podziału świadczenia wychowawczego powinna być moim zdaniem treść prawomocnego wyroku sądu, a nie ustalenia wywiadu przeprowadzanego przez ośrodek pomocy społecznej, który nie może mieć mocy wiążących ustaleń choćby dlatego, że rodzice często są w konflikcie i podają odmienne informacje o sprawowanej pieczy. Niezbędna jest więc zmiana ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, która zobliguje sądy rodzinne do regulowania pieczy naprzemiennej z dokładnym określeniem czasu spędzanego przez dziecko u każdego z rodziców.