Pan K., który pracował w dużej korporacji i obawiał się, że obejmą go zwolnienia grupowe, powiadomił dziennikarza, że dysponuje informacjami o nieprawidłowościach w swojej firmie. Na poparcie swoich słów przekazał pewne dokumenty. Gdy dziennikarz zaczął weryfikować je w korporacji, pan K. wycofał swoją ofertę i zobowiązał dziennikarza do zniszczenia materiałów. Wtedy jednak korporacja zaczęła badać sprawę (wiedziała o istnieniu dokumentów od dziennikarza), a kiedy powołała się na pismo podpisane rzekomo przez dziennikarza, ten – obawiając się fałszerstwa i prowokacji – podał numer telefonu osoby, która się z nim kontaktowała. Był to numer służbowego telefonu pana K. W efekcie został on zwolniony z pracy za działanie na szkodę pracodawcy, więc nie mógł skorzystać z odprawy przysługującej w ramach zwolnień grupowych.