Sprawa dotycząca zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się hazardem liczy 1,6 tys. tomów akt i w styczniu trafiła do Olsztyna. Dowodami rzeczowymi w tym procesie jest ponad 9 tys. automatów do gier hazardowych, które od kilku lat są przechowywane w magazynach Caritas pod Olsztynem. Za to magazynowanie Skarb Państwa tylko w tym roku ma zapłacić 1,3 mln zł, w przeszłości koszt magazynowania urządzeń był jeszcze większy.
Dlaczego skarbówka odmawia sprzedaży automatów
Aby zredukować i tak już astronomiczne koszty tej sprawy w styczniu Sąd Okręgowy w Olsztynie zdecydował o sprzedaży „jednorękich bandytów". Decyzję tę, na skutek zaskarżenia przez obrońców, w kwietniu utrzymał w mocy Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Gdy decyzja była prawomocna, sąd przekazał ją do wykonania urzędowi skarbowemu w Olsztynie, bo tak stanowi kodeks karny wykonawczy.
Urząd skarbowy w Olsztynie odmówił, nazywając sądowe postanowienia „podaniami". Urzędnicy poinformowali sąd, że to nie leży w ich kompetencji, a poza tym maszyny są stare, zepsute i nie da się ich sprzedać. Dodatkowo, co wskazała PAP rzecznik prasowa Urzędu Skarbowego w Olsztynie st. asp. Marta Rosiak, aby sprzedać stare czy zepsute maszyny trzeba je wycenić, a to musi zrobić uprawniony biegły. Rosiak poinformowała PAP, że koszt takiej wyceny to ponad 1,5 mln zł. Te koszty także pokryłby Skarb Państwa.
„Wcześniejsza praktyka działania organów egzekucyjnych województwa warmińsko-mazurskiego (będących również organami likwidacyjnymi) pokazuje, że organy podejmowały wiele prób sprzedaży tego rodzaju urządzeń (identycznych lub podobnych automatów do gier), zajmowanych w toku prowadzonych postępowań egzekucyjnych, które okazały się nieskuteczne" – napisała PAP Rosiak.
Czytaj więcej
Internetowi gracze mogą powoływać się na przepisy obowiązujące w ich kraju zamieszkania, pozywając operatorów nieposiadających lokalnej licencji -...
Sędzia: Serce mnie boli, że polskiego podatnika stać na prowadzenie tego typu postępowań
Sąd w odpowiedzi na decyzję Urzędu Skarbowego napisał, że „prawomocne postanowienia sądu powszechnego są orzeczeniami wydawanymi w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej i stanowią decyzje o charakterze władczym wymiaru sprawiedliwości, o czym mowa w art. 175 Konstytucji RP".
– Ja rozumiem, że tych maszyn nikt może nie kupić. To prawda, że to towar tylko dla wybranej branży, że maszyny mogą być przestarzałe, a niektóre są zepsute. Ale nie możemy ich po prostu zniszczyć. Najpierw, zgodnie z prawem, musimy je spróbować sprzedać. Dopiero jak nikt się nie zdecyduje na ich kupno, sąd będzie mógł zdecydować o ich zniszczeniu – powiedział PAP sędzia Dąbrowski-Żegalski. Przyznał przy tym, że w świetle przepisów i sprzedaż, i zniszczenie maszyn leżą nie po stronie sądu, a po stronie urzędu skarbowego.
Jeśli „jednorękich bandytów” nie uda się sprzedać lub zniszczyć do końca roku, to sąd będzie musiał zapłacić za kolejny rok ich przechowywania.
– Serce mnie boli, że polskiego podatnika stać na prowadzenie tego typu postępowań – skwitował w rozmowie z PAP sędzia Dąbrowski-Żegalski.
Co do procesu, w którym jest 1,6 tys. tomów akt, to nie wiadomo, kiedy się rozpocznie. Na połowę listopada sąd wyznaczył posiedzenie organizacyjne w tej sprawie, na którym chce ze stronami omówić szczegóły dotyczące organizacji samego procesu.
Sprawa, do której zabezpieczono 9,2 tys. maszyn do gier jest rekordowa w polskim wymiarze sprawiedliwości. Dokumenty ze śledztwa, które prowadził kilka lat zespół prokuratorów z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku zgromadzono w 1,6 tys. tomów akt. To daje ok. 320 tysięcy kart dokumentów. Akt jest tak dużo, że przywieziono je do sądu ciężarówką. W sądzie zajęły całe pomieszczenie – poukładano je na regałach ustawionych przy każdej ze ścian. Akta nie są zdigitalizowane, dlatego każdą z kartek sędzia musi fizycznie wziąć do ręki. Nie ma też możliwości wyszukiwania w morzu kart informacji dotyczących wybranego oskarżonego.
Prokuratura Regionalna w Gdańsku zarzuciła 22 osobom m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy oraz przestępstwa skarbowe polegające na urządzaniu i prowadzeniu bez koncesji zbiorowego uczestnictwa w grach hazardowych na automatach.
Czytaj więcej
Z badań wynika, że co czwarty nastolatek miał w swoim życiu do czynienia z hazardem. Młodzi ludzie coraz rzadziej sięgają po alkohol czy marihuanę,...