Na czym polega kodeksowy patostreaming? Mówiąc krótko: na demonstrowaniu przemocy i poniżania innych osób. Zgodnie z literą prawa: na publicznym rozpowszechnianiu w Internecie treści przedstawiających przestępstwo godzące w dobra osobiste człowieka, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą. Chodzi o treści emitowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.
Przesłanka mówiąca o rozpowszechnianiu popełnienia przestępstwa nie budzi wątpliwości. Skoro czyn jest karalny, to tym bardziej jego rozpowszechnianie na nagraniu lub, co gorsza, na żywo, zasługuje na karę. Podobnie jest z przemocą wobec zwierzęcia naruszającą obowiązujące przepisy: epatowanie przemocą działa demoralizująco na widzów.
Czytaj więcej
Patostreamer nie działa tylko w swoim komputerze, lecz wszędzie tam, gdzie nagranie może być obejrzane – taka jest bowiem specyfika internetu.
Patostreamerzy bardzo często dobrowolnie zgadzają się na udział w patologicznym show, by wspólnie zarabiać na rozpowszechnianiu filmików przedstawiających wulgarne, obsceniczne, kontrowersyjne zachowania. Ich zgoda na poddanie się poniżającemu traktowaniu nie ma najmniejszego znaczenia. Różnego typu „wyzwania” sprowadzające się do poniżania człowieka, traktowania go jak przedmiotu, by zarobić na zasięgach, będą karalne.
Co istotne, przepis nie zakazuje chodzenia przez tydzień w pieluszce, zamiast korzystania z łazienki. Jeśli dorosły człowiek chce załatwiać się do pieluchy, jego sprawa. Ale nie wolno tego nagrywać i prezentować w Internecie. Rozpowszechnianie nagrań prezentujących poniżające traktowanie człowieka, nawet za jego zgodą, to istota patostreamingu, która została uwzględniona przez nowy przepis (art. 255b § 1 pkt 3 k.k.).
Pozorowana przemoc też podlega karze
Zgodnie z ustawą, zamknięta jest też furtka dla patostreamerów, którzy mówiliby: „My tylko udawaliśmy!”. Działania pozorowane, a także wykorzystanie w nagraniu realistycznych treści wytworzonych cyfrowo, uwzględnia art. 255b § 2 k.k. Chodzi o obiektywną ocenę patostreamerskiego nagrania, które ma wyglądać tak, jakby rzeczywiście prezentowało wskazane zachowania.
Układając przepis posłużyłem się określeniem: „treści mogące wywołać przekonanie”. „Mogące”, a nie „wywołujące” – badamy treść, a nie to, czy konkretny widz dał się oszukać. „Wywołać przekonanie”, a więc muszą to być treści tak realistyczne, że przeciętny widz „na gołe oko” uznałby je za autentyczną przemoc, autentyczne przestępstwo itd. „Przekonanie” oznacza pewność, wchodzą więc w grę perfekcyjne podróbki, a nie coś, co w oczywisty sposób nie będzie realistyczne (np. „znęcanie się” nad maskotką zwierzaka nie jest treścią mogącą wywołać przekonanie, że przedstawia przemoc wobec zwierzęcia).
Przepis idzie z duchem czasu, ponieważ pozwala uchwycić działania patointernautów, którzy sami będą odgrywać patologiczne scenki, ale uwzględnia też deepfejki, a więc treści w całości wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji.
Czytaj więcej
Osoba, wobec której w krótkim czasie nałożono kilka zakazów prowadzenia pojazdów, de facto wykonuje ten najdłuższy. Ta luka zostanie zlikwidowana p...
Zmiana prawa karnego ponad podziałami
W kodeksie został też dodany przepis, który wyjaśnia, co patostreamingiem nie jest (art. 255b § 4). Tak by nie było żadnych wątpliwości, co nie jest społecznie szkodliwe, lecz jest pożyteczne i wartościowe. Nie stanowi patostreamingu działalność naukowa, informacyjna, prasowa, artystyczna i edukacyjna, a także działanie podjęte w uzasadnionym interesie publicznym. To kodeksowe wyjaśnienie było potrzebne, by nie wywoływać błędnego wrażenia, że przepis godzi w wolność słowa czy uchyla legalność działalności w oczywisty sposób niezakazanej. W przepisie użyłem formuły: „Nie stanowi przestępstwa”. Nie stanowi, czyli w ogóle nie jest realizacją znamion czynu zabronionego.
Ustawa została uchwalona w Sejmie 11 czerwca 2026 r. większością 419 głosów („za” głosowało 95 proc. izby). Senat, po burzliwej debacie o ryzykach związanych z działalnością artystyczną, finalnie nie wniósł poprawek do ustawy. Prezydent podpisał nowelizację i po 30-dniowym vacatio legis przepis wszedł w życie 23 sierpnia 2026 r. To ustawa ponad podziałami. Cieszę się, że przepis, który powstał na bazie mojego projektu, po oszlifowaniu w parlamencie staje się obowiązującym prawem.
Zostałem zaangażowany w prace legislacyjne przez posłankę Monikę Rosę. Dziękuję serdecznie za zaufanie! Przyjąłem wyzwanie i zaproponowałem swoją wersję przepisu, która stała się podstawą prac parlamentarnych. Byłem na wszystkich posiedzeniach komisji sejmowych i senackich, trzymałem rękę na pulsie, by przepis, który powstanie, sprostał moim wyśrubowanym standardom. Śmiało mogę powiedzieć: mam swoje przestępstwo w kodeksie karnym. Od jakiegoś czasu w kolejnych analizach omawiam nowy art. 255b k.k. na moim blogu i portalu DogmatyKarnisty.pl. Proszę o kontakt, gdyby moje legislacyjne dziecko sprawiało jakieś trudności w praktyce. Wszelkie uwagi uwzględnię przy pisaniu mojej najnowszej książki – komentarza do nowego przepisu.
Autor jest doktorem habilitowanym, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzi portal DogmatyKarnisty.pl
Czytaj więcej
Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad wprowadzeniem aresztu elektronicznego. Przepisy, które mogą ograniczyć nadużywanie tymczasowego aresztowan...