Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba podał, że decyzja w tej sprawie zapadła w piątek. 

Przypomnijmy, że dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski (zgodził się na podawanie nazwiska) jest podejrzany o posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji, a także o grożenie śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie. Śledczy badają też zarzuty dotyczące znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobą najbliższą tj. żoną, z którą Kraskowski jest w trakcie rozwodu.

Decyzją sądu Kraskowski został aresztowany na trzy miesiące. Sprawę przejęła od piaseczyńskiej prokuratury rejonowej Prokuratura Okręgowa w Warszawie.  

Kraskowski z licznymi zakazami, poręczeniem i dozorem policji

- Prokurator uznał, że aktualnie nie zachodzi potrzeba dalszego stosowania wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego, ale nadal aktualna pozostaje przesłanka ogólna i nie uległa uchyleniu przesłanka szczególna stosowania wobec Leszka K. środka zapobiegawczego. Zebrany dotychczas materiał dowodowy, w szczególności zabezpieczone dowody uprawdopodabniają popełnienie przez podejrzanego popełnienia przestępstw znęcania się fizycznego i psychicznego oraz posiadania bez zezwolenia broni gazowej – wyjaśnił prok. Skiba.

Czytaj więcej

Żona Leszka Kraskowskiego mówi o przemocy w małżeństwie. „Alarmowałam o pomoc w czasie jego furii”

Wobec Kraskowskiego zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 25 tys. zł, które musi wpłynąć do 17 lipca 2026 r. na konto Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dopiero wówczas dziennikarz będzie mógł opuścić areszt. Jak poinformowała Telewizja Republika, poręczenie chce wpłacić redaktor naczelny tej stacji Tomasz Sakiewicz.    

Oprócz tego podejrzanego objęto dozorem policji i obowiązkiem stawiennictwa w Komendzie Policji Ursynów dwa razy w tygodniu. Podejrzany ma też zakaz kontaktowania się ze świadkami w sprawie, zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 100 metrów w okolicznościach innych niż podczas czynności procesowych z udziałem policji, prokuratury i sądów, a także zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. 

Rzecznik prasowy prokuratury: gróźb do komendanta policji nie musiał wysłać Kraskowski

Jak poinformował rzecznik Skiba, dotychczasowe ustalenia prokuratury co do okoliczności wysłania e-maila z groźbami wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie „zdezaktualizowały przesłankę dużego prawdopodobieństwa popełnienia przez Leszka K. tego przestępstwa”.

- Obok wersji śledczej wskazującej tego podejrzanego jako sprawcę gróźb karalnych nie sposób obecnie odrzucić alternatywnej możliwości popełnienia tego czynu przez inną bądź inne osoby. Zabezpieczone dowody o charakterze rzeczowym nie pozwalają w chwili obecnej na kategoryczne przypisanie tego czynu w warunkach jednosprawstwa Leszkowi K. jak również i osobom wskazanym przez obronę - tłumaczy rzecznik prokuratury.

Czytaj więcej

Czy dziennikarz mógł paść ofiarą piętrowej intrygi. Dziwna sprawa Leszka Kraskowskiego

Wyjaśnił też, w trakcie dochodzenia zabezpieczono przedmioty należące do podejrzanego i zabezpieczono zawartość urządzeń elektronicznych żony podejrzanego i jej partnera, które poddano odpowiednim badaniom.

„Wstępna analiza informatyczna zawartości tych urządzeń nie dostarczyła podstaw do powiązania żadnej z tych osób z e-mailem kierowanym do KPP Piaseczno, jak również tożsamą treściowo wiadomością wysłaną dwie minuty wcześniej do Posterunku Policji w Prażmowie” - zaznaczył prok. Skiba.

Śledczy obawiają się matactwa ze strony Kraskowskiego

Leszka Kraskowskiego poddano natomiast jednorazowemu badaniu sądowo-psychiatrycznemu. Jak wyjaśnia rzecznik, „okoliczności, które legły u podstaw wywołania tej opinii stoją w znaczącej części na przeszkodzie oczekiwaniu na wynik opiniowania biegłych psychiatrów jako przyczynie dalszego stosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego”.

Prokuratura czeka teraz na zakończenie ekspertyz informatycznych, co pozwoli uzyskać od operatora poczty elektronicznej informacje objęte wnioskiem o pomoc prawną. „Czynności te pozostają poza wpływem podejrzanego” - przekazał Skiba.

Według prokuratury, stosowanie innych środków zapobiegawczych niż tymczasowe aresztowanie jest konieczne, gdyż nadal realna jest obawa matactwa ze strony podejrzanego. Wskazywać mają na to okoliczności popełnienia przestępstwa znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobą najbliższą. Zdaniem śledczych podejrzany mógłby w szczególności "destabilizować proces wykrywczy poprzez ingerencję w treść dowodów przeprowadzanych z osobowych źródeł dowodowych, zarówno tych osób, które go obciążyły, jak i osób, które winny zostać w dalszym procedowaniu o ten czyn przesłuchane".