„W związku z artykułem opublikowanym w dniu 10 kwietnia 2026 r. w serwisie Wirtualna Polska/money.pl (...) należy podkreślić, że okoliczności opisane w artykule nie pozostają w związku z przedmiotem śledztwa” - czytamy w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Chodzi o artykuł zatytułowany „Roman Giertych, tajemnicza Rosjanka i przelewy z raju podatkowego. Ujawniamy, co przeoczyła prokuratura przed umorzeniem zarzutów dla polityka KO”, który opisywaliśmy także na łamach rp.pl. Kancelaria posła PO Romana Giertycha miała otrzymywać przelewy w wysokości ok. miliona złotych od zarejestrowanej w Liechtensteinie spółki.

Czytaj więcej

WP i money.pl: Pieniądze z Liechtensteinu miały trafiać do kancelarii Giertycha

Kancelaria Romana Giertycha z pieniędzmi z Liechtensteinu. Prokuratura reaguje

Dziennikarze portali Wirtualna Polska i money.pl twierdzą, że dotarli do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha, na którą w Liechtensteinie zarejestrowano podmiot. Za jego pośrednictwem – według doniesień medialnych – przelano niemal milion złotych do spółki należącej do polityka. Jak wskazano, wspólniczką w tej strukturze była Rosjanka posiadająca francuski paszport, zajmująca się obsługą rosyjskich interesów w rajach podatkowych. Terminy oraz wysokości przelewów pokrywają się z danymi znanymi z akt sprawy Polnordu. Mimo to prokuratura nie przesłuchała tych kobiet ani nie zwróciła się o dokumentację dotyczącą spółki z Liechtensteinu, a zarzuty wobec Giertycha zostały umorzone bez dokładnego zbadania tych wątków – podkreślono. 

Do artykułu odniosła się Prokuratura Regionalna w Lublinie. Okoliczności opisane przez dziennikarzy WP i money.pl mają być bez związku „z podstawą faktyczną i prawną wydanego rozstrzygnięcia o częściowym umorzeniu postępowania”.

„Autor publikacji zestawia ze sobą różne wątki faktyczne i stany prawne, wywołując mylne wrażenie, że tworzą one jedną, spójną całość dowodową” – czytamy w komunikacie. – „Podmiot o nazwie Utriusque Iuris Anstalt występował w materiale dowodowym, jako jeden z wielu, w zakresie ustalania przepływu środków finansowych badanych w sprawie, jednakże analiza dowodów nie pozwoliła na uwzględnienie tych zdarzeń jako elementu prania brudnych pieniędzy”.

Jak twierdzi prokuratura, „wystąpienie określonych przepływów finansowych, powiązań osobowych lub zagranicznych elementów organizacyjnych, bez zaistnienia konkretnych, procesowo zweryfikowanych danych wskazujących na realizację znamion czynu zabronionego, to jedynie publicystyczne hipotezy, które nie mają odzwierciedlenia w materiale dowodowym”.

„Jakiekolwiek rozważania w kontekście art. 299 k.k. (przestępstwo prania brudnych pieniędzy) stają się możliwe w przypadku ustalenia tzw. przestępstwa bazowego, z którego miałyby pochodzić środki finansowe. Takowe przestępstwo nie zostało ustalone, a co za tym idzie nie ma mowy o wartościach majątkowych pochodzących z czynu zabronionego, których pochodzenie miałoby być ukrywane” – czytamy. Prokuratura uważa, iż nieprawdziwe jest „sugerowanie, że prokuratura pominęła dowody mające znaczenie dla rozstrzygnięcia tej sprawy”.

„Ocena materiału dowodowego została dokonana w ramach postępowania i jego rzeczywistego przedmiotu” – brzmi konkluzja komunikatu.