Lekarz oskarżony o branie łapówek w prywatnym szpitalu

W Sądzie Rejonowym w Poznaniu rozpoczął się proces laryngologa Krzysztofa P., który za łapówki od rodziców miał przyspieszać wykonanie ich dzieciom zabiegu usunięcia migdałków, refundowanego przez NFZ. Lekarzowi grozi do 8 lat więzienia.

Publikacja: 29.02.2024 13:00

Lekarz oskarżony o branie łapówek w prywatnym szpitalu

Foto: Adobe Stock

Jak informuje „Głos Wielkopolski” dr Krzysztof P. był zatrudniony w prywatnym Szpitalu Podolany w Poznaniu. W kwietniu 2023 r. został zatrzymany pod  zarzutem oszukiwania pacjentów oraz przyjmowania łapówek i usiłowania ich przyjęcia.

– Policjanci ustalili, że pracując w poznańskim szpitalu, wprowadzał ich w błąd, co do konieczności uiszczenia częściowej opłaty za wykonanie zabiegu otolaryngologicznego – usunięcia migdałów u dzieci, który w rzeczywistości jest całkowicie refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Pieniądze w ten sposób uzyskane miał on natomiast przyjmować dla siebie jako korzyści majątkowe. Podejrzany prowadził taką praktykę bez wiedzy i świadomości swoich przełożonych – informowała w kwietniu Marta Mróz z poznańskiej policji.

Czytaj więcej

Akt oskarżenia ws. korupcji w szpitalu w Szczecinie. Oskarżony jest Tomasz Grodzki

Prokurator przedstawił lekarzowi siedem zarzutów, z których dwa dotyczą przyjęcia łapówki w kwocie 2 oraz 2,5 tys. zł, a pozostałe — usiłowania przyjęcia korzyści majątkowej w kwotach od 2 do 3,7 tys. zł. Oskarżony nie przyznaje się do winy.

Lekarz pracuje, nie mógł przybyć do sądu

W środę oskarżony nie stawił się w poznańskim sądzie rejonowym. Jego obrońca tłumaczył, że lekarz nie mógł się stawić na rozprawie, gdyż zbyt późno otrzymał zawiadomienie z sądu i nie był już w stanie dokonać zmian w grafikach i zobowiązaniach zawodowych. Zapewnił jednak, że Krzysztof P. chce uczestniczyć w procesie.  „Głos Wielkopolski” ustalił, że laryngolog nadal pracuje w zawodzie, choć nie w  Szpitalu Podolany, który zawiesił umowę z nim do czasu wyjaśnienia sprawy.

Przeczuleni rodzice płacili za usługę deluxe

Odpowiadając na akt oskarżenia obrońca lekarza wskazał m.in., że Krzysztof P. nie miał żadnego wpływu na ustalanie kolejności przyjmowania pacjentów na operacje oraz rezerwację terminów, gdyż odpowiedzialne za to były wyłącznie rejestratorki placówki.  Zdaniem adwokata należy też  zastanowić się, czy lecząc pacjentów w prywatnym szpitalu i przyjmując ich w prywatnym gabinecie, lekarz ma status funkcjonariusza publicznego.

- Stajemy na stanowisku, że to było po prostu wynagrodzenie w ramach świadczonej prywatnej usługi medycznej- twierdzi adw. Paweł Noworolnik. - Osoby, które mają chore dzieci, są bardzo przeczulone na punkcie ich zdrowia. To byli rodzice, którzy mieli bardzo duże wymagania wobec lekarza i pozostawali z nim w codziennym kontakcie. Oni doskonale wiedzieli, że płacą za tę usługę deluxe większe pieniądze - wyjaśniał.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 24 kwietnia.  

Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona
Zawody prawnicze
Korneluk uchyla polecenie Święczkowskiego ws. owoców zatrutego drzewa
Konsumenci
UOKiK ukarał dwie znane polskie firmy odzieżowe. "Wełna jedynie na etykiecie"
Zdrowie
Mec. Daniłowicz: Zły stan zdrowia myśliwych nie jest przyczyną wypadków na polowaniach
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Rośnie lawina skarg kasacyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego