W święta i Nowy Rok policja pilnuje nie tylko porządku, ale i przestrzegania zasad bezpieczeństwa w związku z zarazą. Jednym z zadań jest limitowanie gości. A to przed zbliżającym się sylwestrem ma znaczenie.
Czy funkcjonariusze faktycznie kontrolują obywateli w święta?
Sprawdziliśmy, jak to było w Wigilię. Zgłoszeń zaledwie kilka.
W Szczecinie np. pewna rodzina została zgłoszona na policję, ponieważ podobno liczba osób na świątecznej kolacji była niezgodna z prawem. Zawiadomienie złożyli „życzliwi" sąsiedzi. Funkcjonariusze udali się na interwencję. Okazało się, że był to fałszywy alarm, a liczba osób przy wigilijnym stole była zgodna z przepisami. Było to jedyne takie doniesienie w tym regionie.
Inny przykład. Lokalny portal zawiadamiał o wieloosobowej zabawie, jaka odbywała się w pierwszy dzień świąt w jednym z mieszkań w centrum Krakowa. Z telefonu na komisariat wynikało, że to niemal „małe wesele".
– Kiedy przyjechaliśmy pod wskazany adres, okazało się, że przy stole i muzyce bawi się dosłownie sześć osób (wraz z gospodarzami). W trakcie odbierania zgłoszenia wyszło na jaw, że sąsiedzi od wielu lat toczą ze sobą spór i uprzykrzają sobie życie.
A jak było w Wigilię w Zakopanem?
Roman Wieczorek z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem mówi „Rz", że w stolicy Tatr nie było żadnego zgłoszenia o nieprzepisowej Wigilii. Funkcjonariusze nie podejmowali więc interwencji, by sprawdzić limit gości przy świątecznym stole.
– Do tej pory największy ruch był u nas 27 grudnia – opowiada aspirant Wieczorek. – Potem powoli Zakopane pustoszało. Teraz szykuje się na noworocznych gości.
Od świąt do 17 stycznia obowiązują szczególne obostrzenia ze względu na pandemię. Chodzi np. o wprowadzenie limitu gości podczas zabawy sylwestrowej.
Zgodnie z wytycznymi poza domownikami w takiej imprezie może wziąć udział maksymalnie pięcioro zaproszonych gości (lub więcej, jeśli zostali zaszczepieni).
Za łamanie obowiązujących obostrzeń związanych z zagrożeniem epidemiologicznym policja może ukarać pouczeniem, mandatem karnym do 500 zł, a także sporządzić wniosek o ukaranie do sądu lub notatkę do służb sanitarnych. Te w drodze decyzji administracyjnej mogą nałożyć karę do 30 tys. zł. Jest ona wykonalna natychmiast, czyli po upływie siedmiu dni od wydania decyzji. O ewentualny zwrot obywatel musi walczyć przed sądem. Może to zająć nawet kilka lat.