Nowy przepis uchyla odpowiedzialność za przekroczenie granicy obrony koniecznej broniącego się przed wdzierającym się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren.
– Powszechne jest przekonanie, że zbyt często prawo chroni przestępcę – mówi wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, twórca projektu.
Według przeciwników nowelizacji jest ona zbędna, bo prawo pozwala uwolnić od kary słusznie broniących się przed napastnikiem, nawet gdy granice przekroczyli. Z danych resortu sprawiedliwości wynika, że w ostatnich dziesięciu latach skazano za to ponad 100 osób, ale w trzech ostatnich liczba skazań zmalała do sześciu.
Propozycje kwestionuje dr Krzysztof Szczucki, karnista z UW. Jak mówi, projekt wprowadza jedynie dodatkową okoliczność wyłączającą karalność przekroczenia granic.
– Więc zdaniem ustawodawcy ja nadal przekraczam granice obrony koniecznej. Co to oznacza? Ten, który wdarł się do mojego mieszkania i spotyka się ze zbyt dotkliwą obroną, może sam zacząć się bronić. Jest więc ryzyko, że atakujący stanie się ofiarą, a ofiara napastnikiem.
Prokurator Tomasz Szafrański, zwolennik nowelizacji, zwraca uwagę na jej oddziaływanie prewencyjne.
– Nie można jej oceniać wyłącznie jako narzędzia do zastosowania już po zdarzeniu. Ma zniechęcać do bezprawnego ataku i być sygnałem, że państwo opowie się po stronie zaatakowanego, a nie napastnika.
Adwokat Jacek Dubois uważa, że aktualny przepis jest dobrze sformułowany, a niezadowolenie budzi praktyka wynikająca ze złej pracy prokuratury, oskarżającej tych, których nie powinna oskarżać.
– Skoro minister kieruje prokuraturą, odpowiada za to, w jakich sprawach są wnoszone akty oskarżenia, a w jakich nie. Gdyby jego urząd pracował zgodnie z logiką przepisu, to takich problemów by nie było. Prawo nie powinno być kazuistyczne. Staje się narzędziem polityki, a zmiana wskazuje na chęć zdobycia popularności. W ten sposób prawo przestaje być spójnym systemem – podsumowuje.
– To nie jest problem sądu, tylko prokuratury i policji. Nie można tworzyć prawa, które komplikuje życie obywatela. Proponuję, żeby zajęto się potrzebnymi zmianami w innych przepisach, a ten zostawiono w spokoju – dodaje sędzia Barbara Piwnik.
Prokurator Szafrański zauważa, że prawo bywało źle stosowane także przez sędziów.
– Gdy broniący się przed napastnikiem trafiał do aresztu lub był skazywany, decyzje wydawał sąd. To najlepszy dowód, że prawo wymaga zmiany.
Według prof. Antoniego Bojańczyka po zmianie prawa w razie przekroczenia granic obrony koniecznej prokuraturze trudniej będzie przenieść odpowiedzialność na sąd, bo sprawa musi być umorzona na etapie postępowania przygotowawczego. – W obecnej ustawie prokurator zawsze może starać się zdjąć z siebie odium decydowania, czy granice zostały przekroczone w wyniku strachu lub wzburzenia, spowodowanego usprawiedliwionymi okolicznościami zamachu.
etap legislacyjny: przed trzecim czytaniem