Czas jest nieprzypadkowy. W piątek prawicowy polityk Artur Zawisza (nie ma prawa jazdy, bo stracił je przez alkohol) rano potrącił rowerzystkę, a już wieczorem znów przyłapano go za kółkiem. Tydzień temu na Bielanach doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Zginął pieszy, który ratował rodzinę przed piratem drogowym.

Stąd pomysły stolicy: nowe progi zwalniające, kompaktowe ronda zamiast skrzyżowań, dodatkowe (opłacane przez samorząd) patrole drogówki. Warszawa nie jest jednak wyjątkiem. W Krakowie trwa audyt kilku tysięcy przejść dla pieszych. Stają tam dodatkowe znaki, trwają akcje policyjne na drogach i edukacyjne w szkołach i sieci, nastawione na bezpieczeństwo pieszych. Podobne inicjatywy działają we Wrocławiu i Gdańsku.

W swoje ręce

Nie czekając na odgórne inicjatywy, piesi wzięli sprawy w swoje ręce i przygotowali pakiet kwestii do szybkiego rozwiązania. Chodzi o przyznanie pierwszeństwa pieszym na przejściach, wyższe mandaty za wykroczenia drogowe, obniżenie dozwolonej prędkości – takich zmian domaga się ogólnopolska Federacja Piesza Polska.

Czytaj także:

Stop warchołom drogowym

Sprawca wypadku na Bielanach nie trafi do aresztu

A jest o co walczyć. Dowód? Policyjne statystyki. W 2018 r. piesi spowodowali 2119 wypadków, zginęło 348 osób, a obrażenia ciała odniosło 1814 osób.

Najczęstszą przyczyną wypadków z winy pieszych było wejście na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem. Kolejne miejsca zajmują: przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym, wejście na jezdnię zza pojazdu czy przeszkody oraz wejście na jezdnię przy czerwonym świetle. Co do zmiany? Zdania są podzielone. Dziś pieszy ma pierwszeństwo przed samochodem dopiero wtedy, gdy jest na zebrze. Eksperci od lat chcą, by wzorem Zachodu, polski pieszy miał pierwszeństwo nawet wtedy, gdy stoi przed przejściem. I w ostatnim czasie o takim przepisie mówiło się dość głośno. Ale Rafał Weber, wiceminister sprawiedliwości, przesądził: zmiany nie będzie.

Jak więc problem rozwiązać?

– Cokolwiek by zrobiono, to jeśli trafi się kierowca jadący z taką prędkością jak ten na Bielanach, pieszy nie będzie miał żadnych szans – mówi „Rzeczpospolitej" Wojciech Pasieczny, były policjant Wydziału Ruchu Drogowego KSP w Warszawie, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu. Dodaje, że montaż progów zwalniających i podwyższonych przejść dla pieszych zmusi kierowców do wolniejszej jazdy w tych miejscach.

Wymusić zwolnienie

– Najważniejsza jest edukacja. Tymczasem u nas kandydatów na kierowców nie uczy się jeździć bezpiecznie, tylko tego, jak zdać egzamin. A przecież pieszy nie musi znać przepisów, by wyjść na ulicę – dodaje Pasieczny.

Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców dorzuca kolejne propozycje.

– Można lepiej oznakować przejścia dla pieszych, wprowadzić zasadę, że to kierowca ma pierwszeństwo, a nie pieszy, albo nakazać pieszemu, żeby zasygnalizował zamiar przejścia – wylicza. I choć jest świadom, że wprowadzenie pierwszeństwa na pasach dla samochodów nie jest najpopularniejszą propozycją, to ma mocny argument: samochód nie zatrzyma się w miejscu, a człowiek tak.

Nie najlepsze relacje

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przygotowała raport nt. zachowań pieszych i relacji pieszy–kierowca. Wyniki przedstawiła osobno dla przejść w dużych i małych miastach. Co z nich wynika? Na przejściach w obszarach miejskich największym problemem to, że kierowcy nie zatrzymują się, by pieszy mógł przejść przez przejście – 64 proc. Sami piesi również wskazywali jako problem zbyt długie czekanie na przejście – 53 proc. Na przejściach w małych miejscowościach i w obszarach niezabudowanych największym problemem jest to, że kierowcy nie zatrzymują się, by pieszy mógł przejść przez przejście – 81 proc. Kolejnym (45 proc.) problemem wskazywanym przez pieszych są nieprawidłowe/niebezpieczne zachowania kierowców.