Prawo o szkolnictwie wyższym nie przewiduje studiów na roku zerowym. Nie można też przepisywać do indeksu ocen z egzaminów, które nie były zdawane w toku studiów. Osoby, które nie zdały w tym roku matury, nie powinny więc liczyć na to, że nie stracą roku.
Prywatne chcą ?zarobić krocie
Jak się okazuje, na każdym takim chętnym uczelnie niepubliczne mogą zarobić nawet kilka tysięcy złotych. Proponują im bowiem studia na roku zerowym albo kursy, w trakcie których zdają egzaminy z przedmiotów wykładanych na pierwszym roku. Mają później zwalniać z pierwszego roku studiów.
Uczelnie wprawdzie mogą oferować kandydatom rozmaite kursy, ale ich zaliczenie nie powinno być przepustką na drugi rok.
– Osoby, które zdecydują się na takie usługi, powinny bardzo uważnie przeczytać lub sformułować umowę. Po roku może się bowiem okazać, że wpisanie na drugi rok studiów będzie utrudnione, a może niemożliwe z powodu regulacji ponaduczelnianych – mówi Marcin Chałupka, ekspert prawa szkolnictwa wyższego.
Nie pomoże ?zmiana prawa
Sytuacji nie zmieni tegoroczna nowelizacja prawa o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z nią wprawdzie szkoły wyższe będą mogły potwierdzać umiejętności zdobyte poza systemem szkolnictwa, np. na szkoleniach czy przez samodoskonalenie, ale nie wszystkie.
Taką możliwość będą miały jedynie szkoły, które uzyskały pozytywną ocenę programową Polskiej Komisji Akredytacyjnej na określonym kierunku i poziomie kształcenia, a jeżeli ocena nie została jeszcze przeprowadzona – jednostki, które mają uprawnienia do nadawania stopnia doktora.
– Uczelnie niepubliczne, które przyjmują na rok zerowy osoby bez matury, najprawdopodobniej nie spełnią tych wymagań – twierdzi Piotr Müller, przewodniczący Parlamentu Studentów RP.
Nowe regulacje zawierają też inne ważne obostrzenie: liczba osób, które uzyskają potwierdzenie efektów kształcenia na danym kierunku studiów i poziomie kształcenia, nie będzie mogła przekroczyć 20 proc. ogólnej liczby studentów na tym kierunku, poziomie i profilu.
Co grozi uczelniom, które bezprawnie przepiszą oceny z egzaminów zdanych jeszcze przed uzyskaniem świadectwa dojrzałości?
Surowe sankcje
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego podejmie wobec nich działania nadzorcze. Ich elementem jest postępowanie wyjaśniające, które zamierza przeprowadzić.
– Uczelnia zostaje poinformowana, że narusza prawo, oraz zostanie wezwana do złożenia wyjaśnień w sprawie. Zazwyczaj na tym etapie uczelnia wycofuje się z oferty lub ją odpowiednio koryguje – wyjaśnia biuro prasowe resortu.
Jeśli szkoła wyższa nie przestanie naruszać prawa, grozi jej nawet cofnięcie pozwolenia na utworzenie uczelni.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, k.wojcik@rp.pl