Reklama

Prawniczka słono zapłaci za czarny PR

Pracownica kancelarii prawnej, która rozesłała ze służbowego konta nieprawdziwe informacje na temat spółki konkurującej z firmą jej małżonka, zapłaci 20 tys. zł za naruszenie dóbr osobistych.

Publikacja: 10.05.2015 10:00

Prawniczka słono zapłaci za czarny PR

Foto: 123RF

Do Sądu Okręgowego w Toruniu wpłynął pozew o ochronę dóbr osobistych od spółki X zajmującej się produkcją i recyklingiem folii PCV, m.in. folii budowlanych. Kontrahenci firmy otrzymali maile z informacją, że zatruwa ona środowisko. Anonimowy nadawca twierdził, że zanieczyszczenia okolicznych wód ściekami przemysłowymi z przedsiębiorstwa X spowodowały zatrucie u jego dziecka. „Proszę mieć na uwadze, że wolność gospodarcza pozwala na wybór partnerów. Wybierając kogoś kto świadomie truje środowisko i bezbronne dzieci dają państwo pośrednio zgodę na takie działanie, a państwa pieniądze dają tym ludziom władzę i poczucie bezkarności." – pisał anonim. Do maila załączył fotokopie dwóch artykułów prasowych, które miały potwierdzać podane informacje. Donoszono w nich o nielegalnych zrzutach „śmierdzącej cieczy" do rowu melioracyjnego, którym zanieczyszczona woda wędruje do rzek. Wiele dzieci w tym okresie skarżyło się na bóle głowy i wymioty.

Z komputera kolegi

Dziennikarskich insynuacji nie potwierdził jednak Sanepid. W okolicy nie odnotowano też żadnych przypadków zachorowań ani podejrzeń zachorowań wśród dzieci i młodzieży, które lekarze powinni zgłaszać Sanepidowi. Informacji z artykułów prasowych nie potwierdziło także postępowanie prowadzone w sprawie popełnienia wykroczenia polegającego na odprowadzeniu ścieków przemysłowych do rowu melioracyjnego w sposób naruszający warunki pozwolenia wodnoprawnego. Wspólnik spółki został uniewinniony od popełnienia tego wykroczenia.

Spółka postanowiła dowiedzieć się, kto ją oszkalował w mailu do kontrahentów. Postępowanie karne wykazało, że wysłała go Bronisława S. (imię zmienione), prawniczka zatrudniona w dużej kancelarii prawnej jako doradca podatkowy. Wykorzystała do tego celu służbowy komputer kolegi z pracy. Wpadła, bo jeden z odbiorców jej maila poprosił o wskazanie źródła podawanych przez nią informacji i odpowiedź nadeszła już z domowego komputera Bronisławy S. Po numerze IP policja ustaliła jej tożsamość. Zresztą prawniczka sama przyznała się potem do wysłania wiadomości.

Okazało się też, że Bronisława S. zasiada w radach nadzorczych spółek, w których jej mąż jest prezesem i które prowadzą taką samą działalność jak spółka negatywnie przez nią opisana w mailach. Jedna z firm produkuje folie budowlane.

Podmiot liryczny

W pozwie przeciwko Bronisławie S. spółka domagała się pisemnych przeprosin, które dodatkowo miały być przesłane do jej kontrahentów w formie listów poleconych. Chciała także zasądzenia od pozwanej 20 tys. zł na cel dobroczynny.

Reklama
Reklama

W odpowiedzi pełnomocnik Bronisławy S. wskazywał na czyste intencje swojej klientki, która od wielu lat przejawia zainteresowania proekologiczne. Argumentował, że swoje twierdzenia opierała na oficjalnych publikacjach prasowych i wysyłając maila była przekonana o prawdziwości zawartych w nich informacji.

- Przesyłając kopie artykułów prasowych sporządziła pismo przewodnie, w którym dla zwrócenia większej uwagi adresatowi na treść przesłanej informacji, wprowadziła podmiot liryczny - siebie, jako podmiot przesłanej wypowiedzi. Zabieg ten, w myśl kanonu teorii literatury, służy upodmiotowieniu wypowiedzi, gdyż podmiot liryczny, cechuje się najwyższym stopniem wyrazistości w strukturze utworu literackiego. W ten sposób pozwana wiążąc problem ze swoją osobą, uczyniła go bliższym w odbiorze, bardziej konkretnym i realnym – tłumaczył pełnomocnik pozwanej.

Bagatelizował fakt zasiadania swojej klientki w radach nadzorczych spółek, które prowadzą konkurencyjną działalność do spółki powodowej. Jego zdaniem spółki kontrolowane przez męża Bronisławy S. nie są w stanie zaszkodzić powódce, bo ich potencjał jest znikomy.

Druga strona sugerowała, że Bronisława S. nigdy wcześniej nie była ekologiczną aktywistką, a maila wysłała po to, by firmy jej męża odniosły korzyść poprzez oczernienie konkurencji.

Etyka prawnika

Przed sądem Bronisława S. nie potrafiła racjonalnie wytłumaczyć pobudek swego działania. Z jednej strony powoływała się na ekologię, ale sama przyznała, że nie uczestniczyła w żadnych przedsięwzięciach ekologicznych. Sąd zwrócił uwagę, że przypisując zatrucie środowiska powódce, nie miała tak naprawdę żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń, a jednocześnie w swoim e-mailu sugerowała bojkot powódki.

Sądowi nie spodobało się także, że pozwana próbuje bagatelizować kwestie zasiadania w organach spółek kontrolowanych przez jej męża i prowadzących konkurencyjną działalność do powodowej spółki.

Reklama
Reklama

- Pozwana jest prawnikiem, pracuje w dużej kancelarii prawnej i winna zwracać szczególną uwagę na kwestie etyki zawodowej. Nawet jeśli pozwana sprawuje marginalne czynności w organach spółek męża to etyka zawodowa winna ją powstrzymać od komentowania sprawy, a tym bardziej od pisania maila o ujawnionej treści. Sam już bowiem fakt personalnego i biznesowego powiązania z podmiotami konkurencyjnymi do powódki może wzbudzać uzasadnione wątpliwości co do intencji pozwanej – podkreślił Sąd Okręgowy w Toruniu uwzględniając w całości żądanie pozwu.

Wyrok z 18 lutego 2015 roku, sygn. akt I C 853/14

Prawo karne
Zbigniew Ziobro z azylem na Węgrzech
Prawo drogowe
Nowość w egzaminach na prawo jazdy. Ministerstwo zaskoczyło instruktorów i kursantów
Prawo dla Ciebie
Abonament RTV w górę. Tyle zapłacimy w 2026 r.
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Nieruchomości
SN: Współwłaściciel nie ma prawa żądać całego odszkodowania za czynsz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama