Jak informuje Deutsche Welle, stowarzyszenia gospodarcze oraz partie konserwatywne (CDU/CSU) już od dawna domagają się większej elastyczności w kwestii czasu pracy. Niemieckie prawo obecnie standardowo przewiduje maksymalnie 8 godzin pracy w ciągu dnia roboczego. Czas ten można maksymalnie wydłużyć do 10 godzin, pod warunkiem, że pracodawca zrekompensuje pracownikowi nadliczbowe godziny. Ponadto między dwiema zmianami pracownik musi mieć przynajmniej 11 godzin odpoczynku.
Czytaj więcej
Bielsko-Biała jako jedyne polskie miasto znalazło się w finale konkursu o tytuł Zielonej Stolicy Europy 2028. Choć ostatecznie jury wybrało hiszpań...
Dłuższe zmiany w zamian za więcej wolnego
Problem z niewystarczającą elastycznością czasu pracy dotyczy zwłaszcza branż, gdzie występują wahania sezonowe i okresy wzmożonego natężenia pracy, m.in. turystyki, gastronomii czy pracy projektowej. Rainer Dulger, przewodniczący stowarzyszenia pracodawców, powołuje się na europejską dyrektywę dotyczącą czasu pracy, która dopuszcza maksymalny tygodniowy wymiar wynoszący 48 godzin. Teraz Niemcy również rozważają ustalenie limitu tygodniowego, a nie dziennego, jak było do tej pory.
Założenie jest takie, aby w okresach największego zapotrzebowania zmiany mogły trwać do 12 godzin. W zamian za to w inne dni pracownik pracowałby krócej lub miałby dodatkowe dni wolne. 12-godzinny dzień pracy funkcjonuje już w niektórych sektorach w Niemczech, za zgodą rady zakładowej i na mocy stosownych porozumień. Tak jest m.in. w elektrowniach, rafineriach oraz w przemyśle chemicznym, służbach ratunkowych i sektorze zdrowia.
Czytaj więcej
Na Podkarpaciu trwa budowa spektakularnej estakady, która ma stanowić część drogi ekspresowej S19 wchodzącej w skład przyszłej międzynarodowej tras...
Ten pomysł nie podoba się jednak związkom zawodowym, które obawiają się negatywnych skutków dla zdrowia pracowników. Uważają również, że zmiany byłyby niekorzystne dla osób, które mają obowiązki rodzinne lub opiekuńcze.
Mniej wiz dla cudzoziemców i bardziej wymagający egzamin językowy
Kolejne zmiany mają dotyczyć zasad dostępu cudzoziemców do niemieckiego rynku pracy. Rząd zamierza od stycznia 2027 roku zmniejszyć o połowę roczny limit wiz pracowniczych w preferencyjnym programie dla Bałkanów Zachodnich. Oznaczałoby to, że rocznie tylko 25 tys. osób z tego regionu (zamiast 50 tys.) mogłoby podjąć pracę w Niemczech. Pomysł krytykuje Federalna Agencja Zatrudnienia. Vanessa Ahuja, członkini zarządu Agencji odpowiedzialna za świadczenia i sprawy międzynarodowe, stwierdziła, że:
„choć przepisy nie wymagają posiadania kwalifikacji zawodowych, 53 proc. zatrudnionych pracuje co najmniej na stanowiskach wymagających takich kwalifikacji, a niemal połowa z nich wykonuje zawody, w których brakuje pracowników. Zmniejszenie limitu o połowę osłabi skuteczny model imigracji zarobkowej, pogłębi niedobór wykwalifikowanych kadr i utrudni firmom pozyskiwanie nowych pracowników”.
Od listopada zostaną również zaostrzone zasady egzaminu z języka niemieckiego dla migrantów. Osoby, które przystępują do egzaminu, będą musiały uzyskać poziom B1 z mówienia i z jednej z dwóch części: „słuchanie/czytanie” lub „pisanie”. W pozostałym zakresie będą musiały uzyskać poziom przynajmniej A2. To duża zmiana, ponieważ dotychczas można było otrzymać końcowy wynik B1 mimo niezaliczenia części „pisanie”. Zdanie egzaminu na tym poziomie jest z kolei wymagane, aby móc ubiegać się o obywatelstwo lub prawo do stałego pobytu.