Szef Centralnej Komisji Wyborczej Noam Solberg nakazał wszczęcie dochodzenia w sprawie podejrzeń dotyczących zagranicznego finansowania kampanii oraz korupcji wyborczej. Według doniesień, o których informuje izraelski Kanał 12, część środków miała płynąć kanałami wykorzystywanymi wcześniej do finansowania działań terrorystycznych.

Pieniądze z Kataru wpłynęły na wynik wyborów w Izraelu? Rusza śledztwo

Solberg nakazał przedstawienia wyników śledztwa w ciągu tygodnia, w związku z tym, że obecnie trwa proces liczenia głosów wydanych w wyborach, a 4 listopada mają zostać ogłoszone ich oficjalne wyniki. 

Izraelskie media piszą, że Likud, który oskarżył wcześniej partie arabskie o „kradzież wyborów” poprzez korupcję wyborczą i zastraszanie głosujących uważa, iż źródłem pieniędzy wykorzystanych do ingerencji w wybory, mógł być nie tylko Katar, ale również Turcja. Zini miał przekazać Komisji podejrzenia dotyczące przekazywania znacznych sum pieniędzy z Kataru organizacjom mobilizującym arabskich wyborców. Informacje przekazane przez szefa kontrwywiadu miały być „wyjątkowo poważne”. 

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Wniosków dla Polski z wyborów w Izraelu jest więcej niż się wydaje

Izraelska policja odrzuciła oskarżenia Likudu wobec partii arabskich podkreślając, że nie ma żadnych dowodów, ani informacji wywiadowczych, które potwierdzają, że miały one wypaczyć wyniki wyborów. 

Po przeliczeniu ponad 90 proc. głosów oddanych w wyborach do Knesetu wiadomo, że ani blok prawicowy Beniamina Netanjahu, ani opozycyjny wobec niego blok, którego liderem jest były szef Sztabu Generalnego Gadi Eisenkot, nie zdobyły większości 61 głosów w liczącym 120 mandatów Knesecie. Blok Netanjahu zdobył 53 mandaty, blok Eisenkota - 48.

Historyczny sukces osiągnęły partie arabskie – Zjednoczona Lista i Raam, które mogą obecnie liczyć na 19 mandatów. Taki wynik oznacza, że ugrupowania reprezentujące Palestyńczyków, którzy są obywatelami Izraela, podwoiły wynik z poprzednich wyborów i osiągnęły najlepszy wyborczy wynik w historii startu w wyborach. Ich sukces to pokłosie niespodziewanie wysokiej frekwencji wśród wyborców arabskich, którzy liczą na odsunięcie od władzy Netanjahu i jego prawicowej koalicji.

Do przeliczenia pozostało około 500 tys. głosów oddanych w specjalnych, podwójnych kopertach, m.in. przez żołnierzy, dyplomatów i pacjentów szpitali. Nie powinny one w sposób radykalny zmienić wyniku wyborów. 

Czy Izrael czekają kolejne wybory?

Blok Netanjahu wyklucza jednak współpracę z partiami arabskimi. Wykluczają ją też partie tworzące blok Eisenkota, z wyjątkiem centrolewicowego ugrupowania Demokraci, które zdobyło 8 mandatów. Może to doprowadzić do impasu i konieczności rozpisania kolejnych wyborów. 

Po ogłoszeniu oficjalnych wyników prezydent Izraela Icchak Herzog przeprowadzi konsultacje z partiami parlamentarnymi, a następnie powierzy misję utworzenia rządu politykowi, który jego zdaniem ma największe szanse na zbudowanie większości.

Jeśli próby utworzenia koalicji zakończą się niepowodzeniem, na początku przyszłego roku mogą odbyć się kolejne wybory. W latach 2019-2022, w związku z niemożnością wyłonienia większości w Knesecie, Izraelczycy szli do urn pięciokrotnie.