Dane pokazują, że to więcej niż w tym samym okresie 2021 r. (wówczas pokrycie wyniosło 80,9 proc.). Największą pozycją przychodów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych były składki na ubezpieczenia społeczne. Ich kwota (według przypisu w okresie styczeń-wrzesień 2022 r.) wyniosła 195,8 mld zł i była o 13,5 proc. wyższa od osiągniętej w analogicznym czasie 2021 r.

Przyczyny dobrej kondycji

– Na osiągnięty wzrost miały wpływ dwa czynniki: rosnące zatrudnienie oraz nominalne wynagrodzenia – tłumaczy Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Jego zdaniem takiego wskaźnika na dłuższą metę nie da się utrzymać. Ekspert swoją opinię opiera na efektach wzrostu inflacji oraz prognozowanym spowolnieniu gospodarczym, które ma nas dotknąć od przyszłego roku.

– Będzie miało ono wpływ na osłabienie dynamiki zatrudnienia, co w efekcie przełoży się na tempo wzrostu przychodów FUS – dodaje.

Czytaj więcej

ZUS rezygnuje z miliardów. Rynek pracy ratuje sytuację

Podobnie uważa Katarzyna Siemienkiewicz z Pracodawców RP. Jej zdaniem na razie jeszcze na rynku tej stagnacji w pełni nie widać. Na pewno decydujący dla funkcjonowania firm będzie początek przyszłego roku.

– Pierwsze niekorzystne zmiany na rynku pracy mogą być już widoczne w czwartym kwartale 2022 r. – uważa. I przyznaje, że duże firmy, zwłaszcza z branży produkcyjnej, już dokonują zwolnień grupowych. Wpływy do FUS automatycznie się zatem zmniejszą.

Łukasz Kozłowski zwraca uwagę na wzrost kosztów, który również może zmniejszyć pokrycie wydatków wpływami ze składek.

– Obecnie wyższa inflacja nie pociąga za sobą jeszcze wyższych obciążeń FUS. Indeksacja świadczeń o inflację nastąpi dopiero w przyszłym roku według wskaźników z bieżącego roku. W konsekwencji z pewnym opóźnieniem pojawiają się wyższe wydatki związane z waloryzacją – wskazuje.

Z danych ZUS wynika, że największy udział w wydatkach na pozostałe świadczenia miały z kolei wypłaty zasiłków chorobowych, których kwota w omawianym okresie wyniosła 10,8 mld zł. Była jednak niższa o 3,2 proc. w stosunku do trzech kwartałów 2021 r.

Mniejsze wydatki

– Wydaje mi się, że to efekt normalizacji zdrowia publicznego. Dwa lata epidemii zachwiały stabilnością w tym obszarze. W efekcie mieliśmy do czynienia ze wzrostem liczby zwolnień lekarskich, a co za tym idzie, zasiłków chorobowych. Teraz wzorce absencji chorobowych powracają do normy – ocenia Kozłowski.

Do Katarzyny Siemienkiewicz nie przemawia natomiast argument, że spadek wydatków w tym obszarze wynika z mniejszego zainteresowania zwolnieniami lekarskimi w obawie przed zwolnieniem. Wówczas tendencja byłaby raczej odwrotna.

Prognozy
Co się zdarzy do 2080 r.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych opracował prognozę długoterminową dla funduszu emerytalnego do 2080 r.
Ujawnia ona znaczną odporność systemu na finansowe skutki zmian demograficznych.

W efekcie pozwala rozprawić się z wciąż pokutującym mitem przyszłego „bankructwa” systemu emerytalnego.

W wariancie podstawowym prognozowany deficyt roczny funduszu emerytalnego wyrażony w procencie PKB rośnie z 2,2 proc. w 2023 r. do 2,9 proc. w latach 2025–2030, po czym maleje do poziomu 0,7 proc. w 2080 r.

Także stopień pokrycia wydatków ze składek na ubezpieczenie społeczne według tych szacunków spadnie z 71 proc. w 2023 r. do 65 proc. w latach 2026–2029, a następnie wzrośnie do 88 proc. w 2080 r.

Pogłębianie się deficytu w pierwszych latach prognozy wynika z pobierania emerytur przez osoby z wyżu demograficznego lat powojennych.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: ZUS tonie?