O ile w kwietniu ponad jedna trzecia przedsiębiorstw mówiła o zamrożeniu zatrudnienia, to w lipcu tę decyzję podtrzymywała niespełna jedna czwarta z nich (23 proc.) – wynika z badania firmy rekrutacyjnej Grafton i agencji pracy GI Group, które pod koniec lipca br. objęło 779 pracodawców- klientów obu firm.

Czytaj także: 120 tys. nowych miejsc pracy po reformie CIT

- Czas największego strachu przed spadkiem przychodów, ograniczaniem produkcji i redukcją zespołów minął. 58 proc. przedsiębiorstw prowadzi procesy rekrutacyjne, co oznacza, że chcą zwiększyć zatrudnienie - twierdzi Joanna Wanatowicz, dyrektor ds. biznesu w Grafton Recruitment. Dodaje, że o poprawie na rynku pracy świadczy też niewielki, 3–proc. odsetek firm zmniejszających liczbę pracowników. W czasie kwietniowego badania zwolnienia miały miejsce w 5 proc. przedsiębiorstw.

Z badania wynika, że nowych pracowników szuka zdecydowana większość firmy z branży IT - tylko 17 proc. z nich nie zatrudnia teraz nowych pracowników. Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w przypadku spółek międzynarodowych korporacji – tu tylko 15 proc. badanych nie wznowiło jeszcze procesów rekrutacyjnych. W pozostałych sytuacja wróciła do normy. Normalizację widać także w przemyśle, gdzie o zawieszeniu nowych rekrutacji mówi teraz 30 proc. firm (wobec prawie 40 proc. w kwietniu).

Czytaj także: Pierwsze oznaki poprawy. Zatrudnienie i płace powoli rosną

Magdalena Furs, dyrektor operacyjna w Gi Group przewiduje, że powrót do normalności w sektorze przedsiębiorstw zajmie kilka miesięcy –od 3-4 miesięcy w centrach usług dla biznesu, które nie ucierpiały mocno w czasie lockdownie pracując w większości zdalnie, do ponad pół roku w branży motoryzacyjnej, która nadal boryka się z brakiem zamówień.