Joanna Scheuring-Wielgus w środę rano udostępniła na Twitterze zdjęcie swojej przeciętej legitymacji partyjnej z komentarzem "Odchodzę z Nowoczesnej, ale nie odchodzę z polityki".
- Wczoraj okazało się, że dostałam zakaz wypowiadania się na temat osób niepełnosprawnych w Sejmie i to w zasadzie była przekroczona czerwona linia, ponieważ od w zasadzie 21 dni jestem z niepełnosprawnymi i wydawać by się mogło, że to ja powinnam być jednak osobą, która prezentuje stanowisko klubu - tłumaczyła później posłanka w TVN24.
Scheuring-Wielgus pytana o to, kto wydał decyzję o zakazie wypowiadania się na temat protestu w Sejmie, powiedziała, że "to jest zawsze decyzja prezydium". - Kamila Gasiuk-Pihowicz i reszta osób - dodała po chwili.
Gasiuk-Pihowicz, która od stycznia jest przewodniczącą klubu poselskiego Nowoczesnej, w odpowiedzi stwierdziła, że Scheuring-Wielgus "nigdy nie otrzymała zakazu wypowiedzi w sprawie osób z niepełnosprawnością i ich protestu". Dodała również nagranie z wtorkowym wystąpieniem swojej do niedawna klubowej koleżanki w Sejmie.
"Dziś smutna wiadomość. Joanna Scheuring-Wielgus zdecydowała się odejść z partii. To przykre, ale musimy iść dalej. Skupić się na wyborach samorządowych" - skomentowała Gasiuk-Pihowicz.
Katarzyna Lubnauer, szefowa Nowoczesnej, potwierdziła w Radiu Plus, że "nie było żadnego zakazu wypowiadania się w mediach". - Zachęcaliśmy Joannę Scheuring-Wielgus i Kornelię Wróblewską do zrobienia wspólnej konferencji prasowej - mówiła.
- Odejście Scheuring-Wielgus to przykra wiadomość. Bardzo cenię Joannę. Musimy przygotowywać się do wyborów samorządowych. A dzielenie opozycji to działanie na korzyść PiS - dodała Lubnauer.
Na Twitterze szefowa Nowoczesnej napisała z kolei, że "Nikt jej nie zakazywał (wypowiadania się), nie zgłosiła się do wypowiedzi w ramach 5 minut klubu, tam wypowiadała zajmująca się tematem Kornelia Wróblewska, ale wypowiadała się w tej sprawie przy pytaniach. To nieprawda, co powiedziała".