Wariant, w którym Donald Tusk stałby się patronem listy do Parlamentu Europejskiego w przyszłorocznych wyborach, jest jednym z możliwych scenariuszy, ale wszystko zależy od układu sił w PO po wyborach samorządowych – wynika z informacji „Rzeczpospolitej".

Coraz częściej pojawiające się plotki o możliwości powstania „listy Tuska" do Parlamentu Europejskiego są chyba najlepszym dowodem na to, że nastroje po stronie opozycji są nie najlepsze, a część polityków dawnej Platformy wciąż nie pogodziła się z faktem, że to Grzegorz Schetyna stoi na czele PO – komentuje Michał Szułdrzyński.

Największa grupa ankietowanych (46  proc.) uważa, że Donald Tusk powinien przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku stworzyć wspólną listę opozycji. Przeciwnego zdania jest 27 proc. badanych, a zdania w tej sprawie nie ma 27 proc.

 

- Za pomysłem stworzenia wspólnej listy opozycji przez Donalda Tuska są częściej mężczyźni (49 proc.), osoby powyżej 50 lat (54 proc.) oraz badani o wykształceniu wyższym (48 proc.). Za tym pomysłem są też częściej ankietowani o dochodzie powyżej 5000 zł (58 proc.) oraz badani z miast od 100 do 199 tys. mieszkańców (58 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

- Wyniki to zła wiadomość dla Grzegorza Schetyny, dowodzą bowiem, że największy odsetek badanych, czyli 46 proc., właśnie w Tusku, a nie obecnym liderze PO (i Koalicji Obywatelskiej) widzi najlepszego kandydata na przywódcę opozycji. Zarazem nie sądzę, aby powyższy sondaż skłonił Tuska do skrócenia kadencji przewodniczącego RE i podjęcia się misji tworzenia listy wyborczej. Zarówno przed przyszłorocznymi wyborami do PE, jak i do Sejmu. Natomiast jego wyniki z pewnością potwierdzają, ze Tusk wciąż dysponuje znaczącym kapitałem politycznym, co może się okazać istotne w przypadku wyborów prezydenckich w 2020 roku - komentuje prof. Antoni Dudek, politolog.

Według wyników wcześniejszego  sondażu SW Research dla serwisu rp.pl największa grupa respondentów, czyli 44 proc., uważa, że Donald Tusk powinien wypowiadać się o działaniach polskiego rządu; przeciwnego zdania jest jednak odsetek mniejszy o jedynie trzy punkty procentowe.

Według Tuska kluczowe jest zatrzymanie dwóch fal: złych opinii o Polsce oraz niemądrych i nieprzyzwoitych ekscesów w Polsce. — Obóz rządzący ma wszystkie instrumenty, że by to zrobić — stwierdził.

Ankietowani Polacy najczęściej wskazywali, że najlepszym rządem w historii III RP był rząd Donalda Tuska.