We wtorek Robert Biedroń zapowiedział utworzenie własnego ugrupowania. Kongres założycielski partii miałby odbyć się w lutym przyszłego roku, do tego czasu miałby też być opracowany program i wybrana nazwa stronnictwa. Odchodzący prezydent Słupska nie będzie ubiegał się o drugą kadencję na tym stanowisku. Na swoje miejsce rekomendował - zgodnie ze spekulacjami medialnymi - obecną wiceprezydent Krystyną Danilecką-Wojewódzką.

Dowiedz się więcej: Biedroń: Buduję nowy projekt społeczno-polityczny. Zmieni oblicze tej ziemi

W środę w TVN24 Biedroń powiedział, że nie ma zamiaru wchodzić w koalicję z Platformą Obywatelską i Nowoczesną. - Niech Grzegorz się nie maże, że nie chcę od niego odebrać (telefonu - red.). Ja mogę się z nim spotkać i rozmawiać, bo to bardzo ważne, żeby rozmawiać o Polsce - powiedział, adresując swoje słowa do Grzegorza Schetyny.

Lider PO odpowiedział mu w tej samej telewizji dzień później. Nie dzwonię do Roberta Biedronia, nie mażę się. Chłopaki nie płaczą - mówił. - Niepotrzebnie ktoś, kto mówi o integracji opozycji, chce ją dzielić. Nie powinniśmy rywalizować po stronie opozycyjnej, a szukać tego co wspólne. Próbować zbudować szerszy front - przekonywał Schetyna.

- Jeśli ktoś od razu się dystansuje, szuka przeciwników po stronie opozycyjnej to fałszywy trop - dodał, komentując deklaracje Biedronia.

W środę upoważniona do uzgodnienia porozumienia z Koalicją Obywatelską została za to Barbara Nowacka, szefowa Inicjatywy Polskiej. Schetyna stwierdził, że prowadzi dalsze rozmowy "z wieloma środowiskami". - Zależy nam na tym, żeby to była formuła bardzo centrowa, ale jednak z liberalnym, konserwatywnym, lewicowym i prawicowym akcentem - deklarował.