Brytyjski charge d’affaires, a także ambasadorowie Holandii i Danii zostali "poinformowani o zdecydowanym proteście Iranu w związku z faktem, że na terytoriach tych krajów przebywają niektórzy członkowie grupy terrorystycznej", która przeprowadziła zamach - podała irańska agencja informacyjna Irna.

Iran wezwał Danię i Holandię do ekstradycji "sprawców ataku i ich współpracowników", tak aby mogli oni stanąć przed sądem - podaje Irna cytując rzecznika ministra spraw zagranicznych Bahrama Qasemiego.

- Jest nie do zaakceptowania, ze UE nie umieściła na czarnej liście członków tych grup terrorystycznych, ponieważ nie popełniają oni przestępstw na europejskiej ziemi - podkreślił Qasemi.

Z kolei charge d'affaires Wielkiej Brytanii został poinformowany, że jest nie do zaakceptowania iż "rzecznik grupy terrorystycznej mógł przyznać się do ataku za pośrednictwem sieci telewizyjnej działającej w Wielkiej Brytanii". Iran twierdzi, że grupa terrorystyczna, która dokonała zamachu na paradzie jest wspierana przez Arabię Saudyjską.

W ataku w trakcie parady zginęli zarówno żołnierze Korpusu Strażników Rewolucji, jak i regularnej irańskiej armii, a także cywile, w tym dzieci.

Prezydent Iranu Hassan Rouhani zapowiedział "miażdżącą odpowiedź" na atak w prowincji Chuzestan, w której w przeszłości dochodziło już do ataków separatystów. Prowincja ta graniczy z Irakiem i zamieszkuje ją wielu etnicznych Arabów.

Tymczasem ajatollah Ali Chamenei oskarżył kraje Zatoki Perskiej wspierane przez USA o przeprowadzenie ataku.

- Ta zbrodnia jest kontynuacją spisków krajów regionu, które są marionetkami USA, a ich celem jest stworzenie poczucia zagrożenia w naszym kraju - stwierdził duchowy przywódca Irańczyków. Nie wymienił jednak żadnego konkretnego państwa regionu, które obarczałby odpowiedzialnością za atak.