W debacie ostatecznie wzięli więc udział Tomasz Lewandowski (Lewica), Jarosław Pucek (Dobro Miasta), Dorota Bonk-Hammermeister (Prawo do Miasta) i Przemysław Jakub Hinc (Kukiz'15).

Jacek Jaśkowiak, obecny włodarz Poznania, jak pisze radio TOK FM "miał już wcześniej zaplanowany wyjazd służbowy do Berlina" i "od razu było wiadomo, że ten termin nie pasuje prezydentowi".

Tadeusz Zysk, kandydat PiS, twierdzi jednak, że o wyjeździe Jaśkowiaka dowiedział się z gazety.

- Przyszedłem tylko dlatego, żeby wyrazić swoje zdanie: że debata bez prezydenta jest bezsensowna. Jeśli rzeczywiście Jacek Jaśkowiak miał zaplanowany wyjazd, to co szkodziło powiadomić wczoraj, przedwczoraj czy trzy dni wcześniej? - zastanawiał się Zysk w rozmowie z Radiem Poznań.

- Nic nie szkodzi na przeszkodzie, żebyśmy się jeszcze raz spotkali, porozmawiali i zadali pytania. Chciałbym spojrzeć w oczy prezydentowi Jaśkowiakowi, bo nigdy się z nim nie spotkałem i zapytać, dlaczego tyle naobiecywał i tego nie zrealizował - dodał Zysk.

Jeszcze we wtorek, na kilka godzin przed debatą, Zysk na swoim koncie na Facebooku zapraszał do słuchania transmisji z debaty z jego udziałem. Już wtedy, według Radia Poznań, "z nieoficjalnych informacji było wiadomo, że planuje jej opuszczenie"

"Wg mojej oceny Jaśkowiak świadomie ucieka przed rozmowami o Poznaniu z kontrkandydatami. Liczy, że będziemy się spierać, kłócić na różnorakie argumenty między sobą. A przecież to on jest podmiotem, który odpowiada za bałagan w mieście i on tu powinien być. To on powinien się z poznaniakami rozliczać. Zapewniam Państwa, że wezmę udział w debacie TOK FM, jeśli tylko będzie na niej obecny Jaśkowiak" - zapowiedział później Zysk na Facebooku.